zdjęcie w foliowym okienku.

Malutki zasnął o wpół do pierwszej w nocy, po prawie dwóch godzinach kołysania na rękach. Otuliłam Go, chwilę popatrzyłam, jak słodko śpi i cichutko wślizgnęłam się do swojego łóżka.

Włączyłam laptopa, żeby w ciszy przeczytać kilka rozdziałów 50 twarzy Greya, którymi to zachwyca się cały świat. Sięgnęłam po nią z czystej przekory, jak kiedyś po Zmierzch. Po kilkunastu stronach opowieści o niejakim Christianie Greyu zaczęłam się jednak zastanawiać, czy dotrwam w ogóle do końca tego bestselleru. Zamknęłam laptopa i poszłam spać, tak po prostu – ze świadomością, że za 3-4 godziny Malutki rozrywającym ciszę piskiem zawoła o butelkę.

Ale nie zawołał. Pobił swój własny rekord nieprzerwanego snu i obudził się po dziewiątej. A ja razem z nim. Po nakarmieniu, przewinięciu i zapadnięciu przez Niego w kolejną drzemkę, chwyciłam odkurzacz i posprzątałam wszędzie, ścierałam kurze, układałam, wyrzucałam, czyściłam. Później wyprasowałam kilkadziesiąt ubranek, pieluch, pościel do łóżeczka, śliniaczki – wszystko to, co przez cały weekend było prane. 

Popołudniu zostawiam Malutkiego pod opieką babci i biegam po mieście, załatwiając istotne sprawy. Wpadam do drogerii, kupuję moją ukochaną serię Ziaja Liście Manuka – całą, na zapas! Mają fenomenalną promocję, oszczędzam prawie połowę. W aptece wykupuję witaminę D dla Malutkiego. Później robię zapas pampersów i Bebiko, między regałami w markecie buszuję w poszukiwaniu ulubionej herbaty a tuz przy samej kasie dorzucam trzy Prince Polo – nieważne, że nieszczególnie przepadam. Ważne, że to coś słodkiego. Po powrocie rozmawiam z Malutkim, słucham Jego monologu gaworzenia, nosze na rękach, śpiewam Mu, opowiadam. Racja- macierzyństwo to praca na pełen etat. O wiele łatwiejsza jest dzięki nowinkom technologicznym i wszelkim współczesnym wspomagaczom. Jeszcze łatwiejsze byłoby, gdyby mogło być dzielone na dwie pary rąk. Ale to nie dziś. Nie teraz. Czy kiedykolwiek – to się okaże.

Stojąc w kolejce na poczcie, przeglądałam plik paragonów upchnięty w moim portfelu. Moją uwagę przykuło zdjęcie Tatusia w zafoliowanym okienku. Czarno – białe. Z jakiegoś dokumentu. Bez zastanowienia wyjęłam je z okienka i wcisnęłam między paragony. Nadałam paczki, schowałam resztę, portfel wrzuciłam do torebki i ruszyłam do wyjścia. Kilka kroków przed schodami wyjściowymi zatrzymałam się, zaczęłam grzebać w torebce, w odnalezionym portfelu odszukałam zdjęcie i włożyłam je na poprzednie miejsce. Nie potrafię tak łatwo wymazać z naszego życia ojca mojego ukochanego synka. Mężczyzny, z którym chciałam się zestarzeć. Jeszcze nie teraz. Przemknęło mi tylko przez myśl – czy On ma w portfelu wciąż moje zdjęcie? Później wybiegłam z poczty, by jak najszybciej wrócić i ucałować Malutkiego. Naszego Malutkiego. 

Jeden z przyjaciół powiedział mi wczoraj podczas wieczornej, przygnębiającej, wiele wnoszącej rozmowy: Malutki jest czymś cudownym. Najlepszym, co Cię w życiu spotkało. I niech tak zostanie. Skoro nie może mieć normalnej rodziny, niech ma mamę, dla której jest wszystkim. Popłakałam się, ale miał rację. Prawdziwy ojciec nie czekałby tak długo. Prawdziwy ojciec nie zrezygnowałby z rodziny. Prawdziwy ojciec byłby teraz tutaj- patrzył na obślinionego Malutkiego i ocierał moje łzy. Chociaż nie. Prawdziwy ojciec nie pozwoliłby na te łzy mamie swojego synka.

  26 comments for “zdjęcie w foliowym okienku.

  1. ~Lenka
    24 marca 2015 o 19:47

    To jest główne pytanie dnia dzisiejszego?
    http://www.almoc.pl/img.php?id=2906#comments

  2. ~hanny
    16 marca 2015 o 19:58

    Ona kocha tego goscia tak, jak ja bym chciala, by ktos mnie kochal.

  3. ~bulibuba
    25 lutego 2015 o 19:50

    Pięknie piszesz o uczuciach. W prosty sposób, po prostu pieknie.

  4. ~Anastazja
    25 lutego 2015 o 17:36

    Ta wiara jest piekna, ale dokad prowadzi? Wydaje mi sie coraz bardziej, ze donikad… :(

  5. ~alana
    25 lutego 2015 o 16:52

    Ja wciąż podziwiam autorkę. Za determinację w jej wierze.
    Mało która kobieta zostając sama w takiej sytuacji, wierzyłaby w sens ich miłości.
    Większość rzuciłaby się na szyję pierwszemu lepszemu/
    Podziwiam Twoją siłę!

  6. ~zygi
    25 lutego 2015 o 16:27

    Piekna jest ta milosc, ta wiara a okrutnym jest postawa tego czlowieka. Po prostu okrutna. Nie zasluguje nawet na to, bys miala jego zdjecie w portfelu.

  7. ~gosc
    25 lutego 2015 o 14:59

    szanse trzeba tez umiec wykorzystac…

  8. ~Joanna
    25 lutego 2015 o 14:57

    Sam fakt, że autorka wytrzymała tak długo e tym związku był nie tylko druga, trzecia ale i pietnasta szansa…

  9. ~konradd
    25 lutego 2015 o 14:48

    „Malutki jest czymś cudownym. Najlepszym, co Cię w życiu spotkało. I niech tak zostanie. Skoro nie może mieć normalnej rodziny, niech ma mamę, dla której jest wszystkim.” – i tego sie trzymaj ;);)

    on byc moze juz zaluje, ze Was nie ma obok…

  10. ~Piotr
    25 lutego 2015 o 14:37

    dokładnie!
    gdyby chciał coś zmienić – u mnie też miałby plus!
    ale jak na razie to ma minus jak stąd do końca Wszechświata. ;/

  11. ~XYZ
    25 lutego 2015 o 14:31

    Zgadzam się częściowo. Popełniamy błędy i mam prawo je naprawić – fakt. Ale ten gość nie próbuje ich naprawić! I za to właśnie na nich nie zasługuje. Bo ona jedna nie odbuduje wszystkiego za nich oboje mimo nawet największych chęci. Facet nie powinien się nazywać nawet mężczyzną, skoro nie potrafi naprawić czegokolwiek i odbudować rodziny. Bo tak czy owak- oni stali się początkiem rodziny.

  12. ~LENA
    25 lutego 2015 o 14:02

    Nie zgadzam się. Ludzie błądzą, popełniają błedy, potrafia się zagubić. Gdyby nikt nie dawał nikomu drugiej szansy- jak wyglądałby świat? Każda rodzina ma swoje problemy, kryzysy, trudne chwile. Podnosząc się po nich, są silniejsi, więź jest trwalsza!

  13. ~Joanna
    25 lutego 2015 o 13:52

    Tyle tu komentarzy, że tatuś się na pewno nawroci, że będzie kochał jak szalony, że będzie cudownie. Ale… Jak sobie to wyobrażacie? Wiem trochę więcej niż opisane na blogu. Tu nie chodzi tylko o to, że odszedł. Jest daniem, który krzywdzil. A jak spojrzeć w oczy komuś, kto zadał ból nie tylko psychiczny? Kto zostawił, porzucił, kto spekuluje na temat ojcostwa? Na prawdę wyobrażacie sobie happy end? nie wierzę że można raz na zawsze zapomnieć o takiej kkrzywdzie. Nie da się – rysy zostają, wspomnień nie da się wymazać. A jak czuły by się z tym Malutki kiedy za lat kilka czy kilkanaście dowiedziały się przez przypadek co o nim i jego matce myślał tatuś?

  14. ~xlander
    25 lutego 2015 o 12:39

    Tak się zastanawiam – czy ten facet mysli o Was chociaż w 1 % tyle, co Ty? Jak można nie chciec byc z rodziną…???

  15. ~d
    25 lutego 2015 o 12:32

    Uroczo napisałaś o tym zdjęciu. Umiem sobie wyobrazić, jak trudno musiało Ci przyjść wyjęcie go. Ponowne włożenie świadczy o Twojej niegasnącej miłości do tego mężczyzny. Nie tyle miłości, co ogromnej wiary.

  16. ~patis
    25 lutego 2015 o 11:46

    niby prosty gest wyjecia i wlzoenia zdjecia ale przekaz niezwykle wzrusza.

  17. ~TATUŚ
    25 lutego 2015 o 11:08

    Wzruszające, że mimo wszystko te zdjęcie włożyłaś z powrotem. Kolejny dowód na to, że jesteś niezwykle czuła, wierna i kochasz. Niesamowite.

  18. ~MARCIN
    25 lutego 2015 o 01:05

    Ten cały Grey to szmira, nie kończ czytac bo nie warto ;)
    Trzymam kciuki za dobre zakonczenie Waszej, Twojej historii.

    • 29 marca 2015 o 18:09

      Ten cały Grey nie jest taki zły, troszeczkę mnie wciągnął ale przyznaję szczerze- nie zachwycił.

  19. ~Rafał
    25 lutego 2015 o 00:44

    Niezwykle. Niby o zwyklym zdjeciu a wzrusza… Przykre, ze Tatus wciaz nie podjal zadnej proby. Trzymam kciuki!

  20. ~poronaidolnopalna
    24 lutego 2015 o 23:31

    Czytajac o wyjeciu zdjecia bylam lekko zdziwiona – nie powiedzialabym, ze tak latwo przyjda Ci podobne gesty. Nie mylilam sie. Jestes silna, ale jeszcze chyba nie gotowa na calkowite skreslenie Tatusia.

  21. ~Mama Lusi
    24 lutego 2015 o 23:19

    Nie do konca. Wierna, kocha, wierzy wich zwiazek i rodzine. Ale facet nie jest raczej tego wart. Jesli na powrot nie pozwala mu duma to tym bardziej nie jest godzine ich, skoro ego jest wazniejsze od rodziny…

  22. ~ulaulaula
    24 lutego 2015 o 23:03

    Nie do konca sie zgodze. Autorka to kochajaca i wierna kobieta. Walczy o cos, co jest jej zamiast patrzec, jak przestaje jej byc… jest silna i cierpliwa, przede wszystkim ma wielka wiare i to sie chwali.

    • 29 marca 2015 o 18:08

      Jeśli się kocha – powinno się walczyć do samego końca.

  23. 24 lutego 2015 o 22:19

    Doskonale dajesz sobie radę kochana!! Uwierz mi, że lepiej wychowywać dziecko samotnie, niż być z kimś na siłę. Tak jak napisałaś, z resztą bardzo mądrze, gdyby mu zależało nie pozwoliłby na to, byście byli sami! Skup się na synu i zacznij żyć swoim życiem, szczęśliwie i według swoich przekonań. Nie czekaj na niego bo to sprawia, że w Twojej głowie pojawiają się niepotrzebne myśli, smutek, a w oczach łzy! Nie warto!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


  • Twitter
  • Facebook