weź go na ręce i odpal jemu w usteczkach papierosa…

Mój drogi,

brzmi dość kontrowersyjnie, prawda? Wyobraź sobie: dopiero co urodzony Malutki, w tej śmiesznej czapeczce, taki różowiutki i maleńki. Bierzesz Go na ręce, wkładasz do buzi papierosa i podpalasz. Masakra, prawda? Ale przecież robiłeś to cały czas! Zapytasz teraz: ale jak to? Normalnie. A nawet Ci wyjaśnię. 

Palenie – jak wiadomo- szkodzi. W ciąży zwłaszcza – przecież chodzi o życie i zdrowie maleńkiego cudu noszonego pod sercem. Palenie bierne TEŻ szkodzi. Nie wystarczy, że Przyszła Mama nie pali, Przyszły Tata też nie powinien. Dlaczego? Podam Ci czternaście, zupełnie przykładowych, będących kroplą w morzu wszystkich, argumentów. OK? Oto one:

11220081_1617078561879484_2397177313149785153_n

Nikt nie jest święty, prawda? Miewałeś na sumieniu o wiele gorsze „przyjemności” niż jeden, dwa czy pięćdziesiąt papierosów. Pamiętasz jeszcze, że przez moment też paliłam? Dawno temu, gdy dopiero zaliczaliśmy kolejne randki, nieśpiesznie zgłębiając znajomość? Pamiętasz te papierosy wypalane nad ranem na balkonie w mieszkaniu, gdzie wynajmowałam zaledwie pokój?

Tak to fajnie brzmiało: pracuję w korporacji, jestem kimś. Mam fajną nazwę swojego kierowniczego stanowiska, zespół pracujących dla mnie ludzi a tak naprawdę to jestem marionetką. Wymagam od nich tego, co ktoś każe mi wymagać. Oni coś schrzanią – ja odpowiadam podwójnie. Za nich, bo schrzanili i za siebie, bo nie dopilnowałam. Wstawałam o świcie, wracałam w nocy, noce nieprzespane bo stres z całego dnia się nagromadzał, ujście znajdował w zamawianej pizzy i serialu na ekranie laptopa na środku łóżka. I tak w kółko. Z przerwami na Ciebie.

Całe dnie za biurkiem, na szpilkach albo co gorsza- w biegu, pomiędzy kolejnymi klientami. Ta umowa za słaba, tamta nie wypaliła, zespół spięty, ja spięta. Wszyscy na przerwę na papierosa- to i ja. Ileż można siedzieć za biurkiem? Jeden, drugi, trzeci i tak jakoś zostało. Kilka tygodni, kilka paczek cieniutkich papierosków, mentolowych. Nie uzależniłam się. Rzuciłam z dnia na dzień. Ostatnią paczkę oddałam Tobie, pamiętasz?

Palenie jest złe. Niezdrowe. Szkodliwe. Drogie. Nieeleganckie. Wyobrażasz sobie więc Malutkiego z papierosem w buzi? Bo ja nie. Nie wyobrażam więc sobie narażania Go w podobny sposób. A tak wielu ludzi naraża swoje małe cudy na podobne niebezpieczeństwa. I po co? A później pytają: dlaczego moje dziecko jest chore? Bo przecież paląc, pijąc czy ćpając w ciąży, sami sprowadzamy na siebie i dziecko podobne ryzyko. Głupota. I egoizm. 

I w tym momencie apeluję do każdej kobiety w ciąży: nie pal i tego samego wymagaj od najbliższego otoczenia! Pozwalając na to lub – co gorsza- sama to robiąc, krzywdzisz swoje nienarodzone maleństwo a krzywda tej istotki jest chyba ostatnim, czego chcesz. Prawda? Więc odłóż papierosa, wyrzuć tego, który pali obok i karm dziecko miłością zamiast dymem.

( wpis dedykowany dla akcji Nie palę w ciąży – również biernie, w której mój blog bierze udział )

KLIK!

  9 comments for “weź go na ręce i odpal jemu w usteczkach papierosa…

  1. ~Damian
    23 sierpnia 2015 o 12:22

    Szkoda, że tak wiele matek wciąż nie bierze tego pod uwagę. Słyszałem kiedyś nawet teorię, że rzucenie palenia w ciąży zaszkodzi dziecku bardziej niż samo palenie. Serio!?

  2. ~de.wu
    23 sierpnia 2015 o 11:11

    Bardzo ważny temat. Wart uwagi.

    PS jakie inne przyjemności ma na sumieniu Tatuś? ;d

  3. ~Dominika
    23 sierpnia 2015 o 00:41

    Można mowic i mowic a idioci dalej beda palic przy ciezarnych, bo to „nie szkodzi”…

  4. ~brendi kuk
    23 sierpnia 2015 o 00:00

    Przyszla mi do glowy historia, ktora ostatnio zyl caly Poznan. Kobieta na Lazarzu w zaawansowanej ciazy notorycznie sie upija „pod okiem” ojca dziecka… I nie wiem juz, czy takie przypadki to zwykly idiotyzm czy celowe szkodzenie…

  5. ~czesława63
    22 sierpnia 2015 o 22:57

    Bardzo dobrze, że poruszasz takie tematy.
    Mądra dziewczyna z Ciebie. I szczera. Kilka paczek papierosów? Najważniejsze, że sie nie wciagnęłaś i od razu rzuciłaś.

  6. ~AndrzejA
    22 sierpnia 2015 o 19:11

    Bardzo dobry tekst!
    Każdy ma jakieś grzeszki. Kilka tygodni palenia papierosa dziennie to nic wielkiego. Ludzie cpaja latami albo sie zapijaja…
    Pozdrawiam!

  7. ~Rafał
    22 sierpnia 2015 o 16:31

    Nikt nie jest święty, prawda? Miewałeś na sumieniu o wiele gorsze „przyjemności” niż jeden, dwa czy pięćdziesiąt papierosów. – ha ha. No tak. :) :D

  8. 22 sierpnia 2015 o 09:08

    Bogu dziękować nigdy z nałogiem do czynienia nie miałam, jeszcze wówczas narzeczony rzucił palenie zaraz po naszych zaręczynach więc do momentu aż zaszłam w ciążę myślę minęło półtora roku. Sądzę, że zdążył się z toksyn oczyścić przez ten czas. Nikt z najbliższych nie pali a jeśli w towarzystwie ktoś wyciągał papierosa zazwyczaj oddalałam się na tą krótką chwilę.

    Widziałam natomiast ostatnio kobietę z dużym brzuszkiem stojącą przy słupie informacyjnym i palącą papierosa… zabolały mnie oczy. Prawie najechałam autem na krawężnik – tak mnie wyprowadził z równowagi ten widok. Wydaje mi się, że mamy naprawdę doinformowane społeczeństwo a jednak…. nadal się zadziwiam.

  9. ~mizia
    21 sierpnia 2015 o 23:21

    Naprawdę mocne.i trafne!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


  • Twitter
  • Facebook