w Nowym Roku życzę sobie siły!

Postanowienia są nudne. Każdy sobie coś postanawia. A to schudnie. A to zmieni pracę. A to przestanie zjadać trzy pączki przed snem – takie postanowienie w moim przypadku nie byłoby aż tak głupie. Chociaż nie. Byłoby. Bo pewnie tylko na tym postanowieniu by się skończyło. Pączki wsuwałabym dalej. To bardziej niż pewne. Kiedyś ustalałam sobie noworoczne postanowienia. I to był błąd. Bo z roku na rok stawało się to czymś na kształt przykrego obowiązku. Miałam swój sposób na nie – wyznaczałam jedno miesięcznie, tworzyłam plan ich realizacji, pilnowałam się go i skrupulatnie notowałam postępy. Nietrudno się domyślić, że z postanowień ewoluowało to w zwyczajną, żmudną pracę. Efekty może i były ale satysfakcji gdzieś w tym wszystkim jednak brakowało. Od pewnego roku zaczęłam więc mieć życzenia. Życzenia noworoczne zamiast postanowień. Banalnie proste. Bo przecież życzenia mogą ale wcale nie muszą się spełnić. Ich rozmach może nas miło zaskoczyć, mogą odmienić nasze życie i nas samych. Łatwiej jest czegoś życzyć niż się do czegoś zmuszać a później z wyrzutami sumienia – poddawać się. Czego więc sobie życzę na nowy, już 2016 rok?

* * *

Życzę sobie siły. Przede wszystkim siły. Niezachwianej niczym. Wielokrotnie już słyszałam, że jestem niebywale silną kobietą. Bo przecież sama wychowuję Malutkiego za dwoje, dzielę kilka ról, trudnych do pogodzenia. Tak mnie widzą inni. Co ja widzę w lustrze? Co widzę w swoim sercu? Gdy Malutki wieczorem zasypia a ja posprzątam już zabawki, włączę pralkę i zmywarkę, pogaszę światła, zapalę świece i otulę się ciepłym swetrem po gorącym prysznicu – czuję się taka mała, taka bezbronna i często bezsilna, Przykrości i niepowodzenia całego dnia spływają wtedy na mnie wzburzoną falą. To wtedy najczęściej wracam myślami do Niego. Z żalem. Już nawet nie z tęsknotą. Po prostu z żalem. W Nowym Roku chciałabym by takich chwil było jeszcze mniej, by któregoś wieczoru nie przyszły wcale. Chciałabym znaleźć w sobie od nowa siłę, którą kiedyś przecież miałam. Życzę sobie być jeszcze silniejszą. Życzę sobie jeszcze mniej łez. Najlepiej żadnych.

Życzę sobie motywacji. Jeszcze większej. Pełnej mobilizacji do zadbania o to, co dotąd zaniedbywałam. Żebym przestała wszystko tłumaczyć zmęczeniem – bo tak najłatwiej. Boli głowa? Zmęczenie! Ciężko oddychać? Zmęczenie! Żołądek boli co wieczór? Na pewno stres i zmęczenie! W Nowym Roku życzę sobie znalezienia w końcu motywacji i czasu by to wszystko wyeliminować. Stres czy zmęczenie nie mogą być wytłumaczeniem na każdy objaw, zwłaszcza jeśli trwają nieskończenie długo – aż człowiek zapomina, jak wygląda dzień bez jakichś dolegliwości. Życzę więc sobie motywacji do zadbania o swoje zdrowie. Bo to przecież ono stanowi podstawę naszego losu. To ja muszę mieć sił za dwoje by nas prowadzić dalej. I to ja sama muszę o siebie zadbać, nikt tego za mnie nie zrobi.

Życzę sobie otwierania się na bliskich nam ludzi. Przez cały ostatni rok bardzo precyzyjnie odsuwałam każdego, kto tylko próbował się do nas zbliżyć. I nieważne, czy to koleżanka, kolega, znajomi z pracy czy z dawnych lat. Nieważne, czy ktoś proponował wspólny spacer, odwiedziny czy cokolwiek. Zawsze miałam jakąś wymówkę. Wydawało mi się, że podłoga uścielona zabawkami czy okna balkonowe notorycznie umazane kaszką mogą kogoś do nas zniechęcić. Wydawało mi się, że nie mam prawa CHCIEĆ z kimś pobyć, wypić herbatę czy porozmawiać. Wydawało mi się, że MUSZĘ tylko pracować i sprzątać, gdy Malutki zasypia. Życzę sobie by w Nowym Roku wszelkie opory z czasem ustąpiły miejsca kontaktom z tymi bliższymi i mniej bliskimi. Życzę sobie nadrobienia zaległości. Życzę sobie mniej samotności. Po prostu.

Życzę sobie odwagi. Brzmi banalnie? A może dziwnie? Niedorzecznie? Życzę sobie odwagi by pokonywać kolejne przeszkody, które jeszcze przed nami. Podejmować nowe wyzwania, których nie skreśla macierzyństwo. Odwagi do życia tak, żebym mogła powiedzieć z czystym sumieniem, że czuję się zupełnie spełniona. Odwagi do mówienia o uczuciach, o problemach. Bez zakładania z góry, że wszystko trzeba dusić w sobie. Bez zakładania z góry, że słabości to coś złego. Życzę sobie też odwagi do zmian. Do nauczenia się spać na środku łóżka. Do porzucenia myśli w kategoriach: co by było, gdyby? Do odmawiania tym, którym chcę odmawiać. Do kontaktu z tymi, z którymi chcę kontaktu. Do odrobiny egoizmu. Do spełniania małych zachcianek.

W Nowym Roku życzę sobie rozmów przy kawie, spacerów w towarzystwie, spotkań z przyjaciółmi i nowych znajomości. Życzę sobie odwagi i siły. Życzę sobie poczuć się znów tak, jak w wielu wspominanych chwilach. Nawet jeśli w towarzystwie kogoś innego. Nawet jeśli sama. Życzę sobie, życzę nam samych wspaniałych chwil. Życzę sobie zaciekłej walki, poczucia spełnienia i spokoju, którego potrzebujemy. Życzę nam szczęścia.

  7 comments for “w Nowym Roku życzę sobie siły!

  1. ~Paula
    3 lutego 2016 o 00:46

    Siły!

  2. ~Fifu
    1 lutego 2016 o 17:34

    Siły! :)

  3. ~Wojciech
    20 stycznia 2016 o 12:16

    Siły i zdrowia wam!!! :)

  4. ~Piotr
    19 stycznia 2016 o 01:47

    SIły jeszcze większej! I nowej historii dla Was!! PIęknej miłości mężczyzny który będzie Was wart!

  5. ~czeslawa63
    8 stycznia 2016 o 13:44

    Piękne życzenia i dołączam się do nich.
    Wszystkiego najlepszego Wam!
    Niech ten rok będzie wspaniały!
    Załugujecie na to!

  6. 8 stycznia 2016 o 11:28

    Tego Ci życze z całego serducha by Wszystkie te życzenia się spełniły:)

  7. ~Damian
    8 stycznia 2016 o 10:43

    Życzę Wam kogoś kto Was poprowadzi za rękę i w czyich ramionach będziecie bezpieczni. Tego właśnie Wam życzę w tym roku i to jak najszybciej.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


  • Twitter
  • Facebook