Ty masz swój dom a my swój.

Dzisiaj Dzień Matki. Pierwsze takie swoje święto wyobrażałam sobie nieco inaczej… Po kilku minutach wewnętrznej walki decyduję się wstać z krawędzi łóżka, na której przycupnęłam, pochłonięta widokiem zaciśniętych piąstek i wykrzywionych słodko usteczek Malutkiego, pogrążonego w głębokim śnie. Idę do kuchni, włączam czajnik, do filiżanki sypię dwie łyżeczki ohydnej kawy, wciąż nie kupiłam ulubionej. Z parującą filiżanką siadam na ozdobnej pufie, opieram się o ścianę i przymykam oczy. Dzień Matki. Swojej zwykle wysyłam kwiaty. Po prostu. Do tego telefon albo SMS z życzeniami. I tak co roku.

* * * 

Pytasz mnie, co Malutki lubi, kiedy opowiadam Ci, że właśnie zjadł deserek. Uwielbia jabłuszko z gruszką, brzoskwinie i morele. Jeszcze sekundę temu nie miałeś o tym pojęcia. Nie wiedziałeś, że w ogóle jada przecierki, byłeś zdziwiony. Zadajesz kolejne pytanie. Ile tego zjada? Jak często? Umie już trzymać sam łyżkę? Uśmiecham się, widząc upaćkaną buzię Malutkiego. Śmieje się do mnie, odsłaniając różowe dziąsełka a ja śmieję się razem z Nim. Mógłbyś siedzieć obok i śmiać się z nami. Ale Cię nie ma.

Mówię Ci, że robiłam dzisiaj zakupy dla Malutkiego na cały najbliższy tydzień. Marketowy koszyk wypchany po brzegi, trzycyfrowa suma na paragonie, godzina spędzona na bieganinie między półkami. Nie zapytasz, ile kosztuje Jego utrzymanie. Nie zaproponujesz, że coś Jemu kupisz. Wspominasz, że byłeś dzisiaj w galerii i kupiłeś sobie ileś nowych, ładnych rzeczy. Widziałeś też podobno śliczne auto dla Malutkiego. Każde z nas ma priorytety. Niegdyś wspólne, teraz zupełnie inne.

Pytasz mnie, czy to normalne, że Malutki już stoi, podskakuje i próbuje się przesuwać, trzymając szczebelek łóżeczka? Czy rozwija się we właściwym tempie, szybciej czy może wolniej niż inne dzieci? Powtarzam słowa naszego pediatry. Zapewniam Cię, że jest zdrowy, jego rozwój nie budzi zastrzeżeń a siła, jaką w sobie ma – jest ogromna i niesamowita. Mógłbyś usłyszeć je od lekarza, o każdej wizycie przecież Cie informowałam, nawet wtedy, gdy nas ignorowałeś. Ale przecież Ty nawet nie znasz pediatry Malutkiego.

Mówię Ci, że Malutki od wielu dni marudzi, popłakuje, całe dnie noszę Go na rękach, kołyszę i uspokajam. Mówię Ci, że zaraz jedziemy do lekarza. Pytasz, ile potrwa ząbkowanie? Na moją odpowiedź stwierdzasz, że szykuje się ciężki czas. Nie pytasz, czy jestem zmęczona. Nie proponujesz obecności przy wizycie u pediatry. Ten ciężki czas szykuje się dla mnie i Malutkiego. Ty jesteś tylko wirtualnie. Prawdopodobnie nie zobaczysz Jego pierwszego ząbka. Podobnie jak nie widziałeś pierwszego uśmiechu, pierwszych prób wstawania i siadania. I wielu innych pięknych momentów.

Pytasz mnie, jak wygląda nasze mieszkanie. Czy okolica jest cicha? Czy jest przestronne, podobne do naszego poprzedniego- wspólnego? Opowiadasz o swoim nowym dębowym łóżku, biurku ze szklanym blatem. Niby banały, ale powodują łzy. Kolor Twojej nowej sypialni wybieraliśmy razem, nieskończoną ilość godzin spędziliśmy w sklepach, nad katalogami. Wiem, jak długo czekałeś na ten dom. Cieszę się, że jesteś o krok od tego. Ty masz swój dom, my mamy swój. Troje nas w dwóch różnych miejscach.

Mówię Ci, że byłam z Nim u lekarza, przepisano lekarstwa, będzie brał je kilka dni. Ma infekcję gardła. Nie zapytasz, jak dojechałam do przychodni, dotarłam do apteki ani ile kosztowały lekarstwa. Nie zapytasz, czy Malutki ma temperaturę, jak się czuje ani jak można Jemu ulżyć. Nie mam pretensji. Ty po prostu nie wiesz, jak trudna dla takiego maluszka jest zwykła infekcja. Nie masz pojęcia, jak się męczy, płacze, marudzi. Nie tulisz go całe dni bez przerwy, żeby był spokojny i chociaż odrobinę zdrzemnął się na rękach. Nie wiesz tego, bo skąd możesz wiedzieć?

* * *

Piję drugą już z rzędu kawę. Gorącą, wrzącą wręcz a mimo tego wciąż nie mogę się rozgrzać. Zimno mi. To po prostu zmęczenie. W gardle czuję wielką gulę. To z kolei żal. Ciężar niewypowiedzianych słów. Rozmawiamy na czacie. Żadne z nas nie podjęło wciąż próby rozmowy telefonicznej, tkwimy zawieszeni w wirtualnym świecie wyrzucanych w pośpiechu słów.

Na Facebooku widzę zdjęcia koleżanki z jej chłopakiem i córeczką, starszą od Malutkiego zaledwie o trzy tygodnie. Kupił jej kwiaty w imieniu ich pociechy, urządzili sobie zabawną sesję zdjęciową na pamiątkę tego dnia. Inna znajoma chwali się wieczorem tylko we dwoje, syn u dziadków a oni świętują Dzień Matki w restauracji i kinie. Ktoś inny dostał od dorosłych już dzieci piękne kwiaty, kolejna koleżanka jakąś bransoletkę. A ja czekałam jedynie na słowa docenienia: Jesteś silna, dałaś radę. Udźwignęłaś ciężar wychowania za nas dwoje, gdy ja jestem z dala. Dziękuję za to, że naszemu synowi nic nie brakuje. Te słowa nie padły nigdy dotąd. Wbrew wszelkim próbom zagłuszenia ich, często przypominają mi się za to słowa: Nie umiałaś urodzić. Bolesne wspomnienie porodowych komplikacji, wypominane po wielokroć w chwilach złości przez osobę, która nigdy nie powinna nawet tak pomyśleć. Osobę mi przecież najbliższą.

Spinam włosy w wysoki kok i idę do łazienki. Po umyciu i osuszeniu twarzy, paćkam maseczkę na policzki, czoło, nos, starając się nie omijać nawet najmniejszego skrawka skóry. W ciągu 15 minut oczekiwania do momentu jej zmycia, maluję paznokcie. Neutralny beżowy odcień, z delikatnym połyskiem. Po pozbyciu się szarej mazi z twarzy, zaglądam do sypialni. Śpi. Wyjmuję więc z szafki w łazience kilka pudełek, suszarkę do włosów, oliwkę. Pół godziny i kilkanaście – rozgrzanych suszarką do włosów – plastrów z woskiem później, mogę poszczycić się gładkością porównywalną do niejednej modelki Victoria’s Secret. Na finiszu sięgam po pęsetę i wyskubuje brwi. W oczach pojawiają się łzy. I nie wiem, czy to stres, zmęczenie, żal czy po prostu jakimś cudem stałam się mniej odporna ostatnimi czasy. Patrzę w lustro. Wyglądam dobrze. Mizernie, ale naprawdę dobrze. Po prostu ładnie. Taka sobie – zwyczajnie ładna – młoda mama. Taki zwyczajny prezent dla samej siebie z okazji Dnia Matki – godzina w łazience, z przerwami na doglądanie spokojnego snu Malutkiego.

  63 comments for “Ty masz swój dom a my swój.

  1. ~Weronika90
    2 czerwca 2015 o 18:38

    „Zimno mi. To po prostu zmęczenie. W gardle czuję wielką gulę. To z kolei żal. Ciężar niewypowiedzianych słów. Rozmawiamy na czacie. Żadne z nas nie podjęło wciąż próby rozmowy telefonicznej, tkwimy zawieszeni w wirtualnym świecie wyrzucanych w pośpiechu słów.”

    :( :( :( :( :(

  2. ~annamaria89
    2 czerwca 2015 o 16:24

    Wspaniała jesteś matką, wszystko Wam się ułoży i to już niedługo. ;)
    To oczywiste!
    Zasługujecie na coś pięknego.

  3. ~moris
    2 czerwca 2015 o 15:17

    „Podobnie jak nie widziałeś pierwszego uśmiechu, pierwszych prób wstawania i siadania. I wielu innych pięknych momentów.” – i wielu jeszcze pewnie nie zobaczy z własnej winy. Po prostu idiota!

  4. ~MARCIN
    2 czerwca 2015 o 15:11

    A ja uważam, że wy i tak będzie ostatecznie rodziną. To więcej niż pewne. :)

  5. ~alana
    2 czerwca 2015 o 14:58

    Rozpłakałam się. Jest nadzieja ale jest też osłabienie wiary. Ironia losu. Oh. :(

  6. ~Anastazja
    2 czerwca 2015 o 13:04

    Niejeden raz już łzy tutaj płynęły. I to jest tylko kolejny :/

  7. ~ulaulaula
    2 czerwca 2015 o 11:13

    Uważam że doskonałe podsumowanie całości to słowa: Każde z nas ma priorytety. Niegdyś wspólne, teraz zupełnie inne.

  8. ~żuczek
    2 czerwca 2015 o 11:06

    Każdy inny poddałby się już po stokroć. Jesteś bardzo dzielna!

  9. ~bob
    2 czerwca 2015 o 01:54

    Mam nadzieje, ze w koncu zaczniecie rozmawiacie nieco powazniej. Zycze wam wszystkiego co najlepsze. Czasami warto dac druga szanse.

  10. ~ajawolemojamame
    2 czerwca 2015 o 00:46

    Cudowny blog! Dodaje do ulubionych i zostaje na dłużej. Całuski!

  11. ~aleks
    1 czerwca 2015 o 12:39

    Zastanawiam się tylko, czy ten facet wciąż tu zagląda i czyta czy się zniechęcił i woli nie…

  12. ~Mama Lusi
    1 czerwca 2015 o 02:30

    Nieważne jak rozwinie się akcja – zawsze będę po Twojej stronie sercem, droga autorko! Wierzę, że stworzycie dom, rodzinę, weźmiecie ślub i ułożycie sobie wszystko. Czas jest w waszym przypadku najlepszym lekiem.

  13. ~XYZ
    30 maja 2015 o 23:32

    Wszystko idzie ku dobremu. I tak ma byc!

  14. ~błażej
    30 maja 2015 o 00:34

    Moment, w którym sięgnie Cię nagroda za wiarę i cały ten czas, już się zbliża. Ściskam i czekam na kolejne newsy!!

    • ~becky
      3 czerwca 2015 o 00:32

      Dokładnie!

  15. ~mamaFranka
    29 maja 2015 o 22:32

    W końcu! Ojej! Trzymam kciuki za kolejne postępy!

    :) :) :)

  16. ~Damian
    29 maja 2015 o 21:49

    Autorko!
    Kilka postów temu zostałem tutaj zaatakowany, ale… czyżby Tatuś podjął jakąkolwiek z proponowanych Jemu przeze mnie czynności/gestów? Niezmiernie miło czyta się, że rozmawiacie. Irytuje jego postawa, jednak niesie nadzieję. To prawdopodobnie zatwardziały typ i nawet rozmowa o banałach stanowi wielki postęp.
    Gratuluję Wam tego!
    I czekam na wpis, w którym będzie mowa o PRZEPRASZAM i TĘSKNIŁEM tego „Tatusia”. A następnie na wpis z relacją z Waszego pierwszego po całym tym czasie spotkania.

  17. ~brownie
    29 maja 2015 o 21:13

    Ja na tego gnojka radze uwazac. Kto wie, co sie kryje pod tym zwrotem akcji. Autorko badz uwazna, wymagajaca i nie daj sie! Wszystko sie ulozy, niewazne czy z nim czy bez.

  18. ~andzelika_93
    29 maja 2015 o 20:22

    Większość z nas, czytelników chyba czekała na taki mały chociaż przełom. Cieszę się i czekam na WIĘCEJ!

  19. ~zibbon
    29 maja 2015 o 20:06

    Powodzenia! Niech rozmowy nabierają rozpędu!

  20. ~andreksandra
    29 maja 2015 o 19:54

    Wzruszająco. I niesie nadzieję na to że jednak stworzycie rodzinę.

  21. ~poronaidolnopalna
    29 maja 2015 o 19:34

    Jesteś silna, dałaś radę. Udźwignęłaś ciężar wychowania za Was dwoje, gdy ja jestem z dala. Dziękuję za to, że Waszemu synowi nic nie brakuje.- ja Ci to mówię! :) :) :) :) :) :) :) :)

    • ~oleńka
      2 czerwca 2015 o 23:30

      I ja!!!

  22. ~50shadesgrey
    29 maja 2015 o 18:00

    Tekst ciężki, wzruszający i intrygujący zarazem. czyli cała Ty, droga autorko!
    Wychwyciłam kilka kwestii:

    Nie masz za dobrych relacji z własną matką.
    Jesteś piękna wewnętrznie i zewnętrznie widocznie też.
    Jesteś wspaniałą, zorganizowaną, czułą mamą i w tym wszystkim W KOŃCU zaczęłaś znajdować momenty dla siebie. Zadbaj o siebie, pamiętaj że Tatuś i moment spotkania z nim chyba nieuchronnie się zbliżają. Musisz być piękna!

    Trzymam kciuki ale jeszcze mocniej niż zwykle, bo wcześniejsze trzymanie dało efekt, liczę jednak na większy!

  23. ~d
    29 maja 2015 o 15:57

    Piękne jest to, ze umiałaś złapać chwilę dla siebie. Zniknąć na godzinę w tej łazience, nie zapominając o synku i dać sobie trochę namiastki luksusu, którego potrzebujesz. Rób to częściej! Pielęgnuj swoją urodę. Niech Twój syn ma piękną, pewną siebie mamę i ojca, który tą mamę nauczy się doceniać i podziwiać.

  24. ~patis
    29 maja 2015 o 14:41

    NIE UMIALAS URODZIC???!!!
    Takie slowa kieruje ojciec do matki swojego dziecka?! Ja pier.dole! Jak mozna w ogole wpasc na pomysl takich slow?! To byl przy porodzie tak? Po jaka cholere wiec!? Powinien dawac wsparcie a nie mowic cos takiego!

  25. 29 maja 2015 o 14:02

    Nie wiem czy będziesz chciała odpowiedzieć mi na pytanie, ale może odpowiedz sama przed sobą: czy Ty naprawdę byłabyś szczęśliwa gdyby ten człowiek do was wrócił? Wychodzi na to, że nigdy nie było dobrze. „Nie umiesz rodzić” ???? Naprawdę to od niego usłyszałaś? Każde zachowanie, które przytaczasz jest po prostu skandaliczne, nie mieści się w głowie. Ogromnie podziwiam za to, że nie krytykujesz go i wciąż na niego czekasz. Jak ktoś pisał wyżej – większość kobiet nie wpuściłoby takiego skurwiela do swojego życia po raz drugi. MOŻE jakby przeprosił i byłoby widać, że żałuje, może jakby się zmienił – ale obawiam się, że taka zmiana nie jest możliwa, chyba że kosmici go porwą i wszczepią inną osobowość. On powinien skakać z radości, że będąc takim człowiekiem spotkał na swojej drodze kogoś, kto pokochał go bezwarunkowo. Ty – nie masz z tej miłości niczego :( Czyż w miłości nie powinno być bliskości, poczucia bezpieczeństwa, zrozumienia? Czy dostałaś to kiedykolwiek od niego? Czy myślisz, że dostałabyś to, gdyby wrócił, po tym wszystkim co się wydarzyło? Oczywiście ludziom należy przebaczać, jeśli żałują swoich występków, ale nie wiem czy ten typ będzie kiedykolwiek czegoś żałował.

  26. ~spy
    29 maja 2015 o 11:54

    Wspaniale. Facet powoli a nawet bardzo powoli widocznie ogarnia, że nic nie ugra podłym zachowaniem. Rozmowy będą coraz częstsze, coraz szczersze. Z czasem dotrzecie do momentu spotkania. I to będzie przełom tak jak już ktoś tu napisał. Bo kiedy już się zobaczycie- on nie da rady funkcjonować dalej bez waszej obecności.

  27. ~wyjdzizamknijdrzwi
    29 maja 2015 o 11:48

    Nie masz chyba za dobrych kontaktów z matką: „Swojej zwykle wysyłam kwiaty. Po prostu. Do tego telefon albo SMS z życzeniami. I tak co roku.” Sama jesteś wspaniałą mamą, być może lepszą niż Ty sama masz. Ale to tylko luźna refleksja. Trzymam za Was kciuki, za rodziców- niedługo szczęśliwych sobą nawzajem i swoim wspaniałym synkiem. :)

  28. ~bo_tak
    29 maja 2015 o 10:32

    Wspaniałe wiadomości. Niby banalne, proste, drobne ale wspaniałe. Nie daj się! Tyle przeszłaś! Tyle czasu czekałaś i wierzyłaś, więc teraz zawalczcie oboje! :) Czekam na tekst o przeprosinach i prośbie o wybaczenie Tatusia@

  29. ~dziewczynazlublina
    29 maja 2015 o 10:06

    Pięknie ujęte. To dobrze że on pyta. Dobrze że rozmawiacie. Rozmowa to podstawa. I tego się trzymajcie.

  30. ~werczi
    29 maja 2015 o 09:21

    Autorko. powiem Ci cos, czego nikt pod tym tekstem jeszcze nie dostrzegl. Tatus nabroil, zniknal, porzucil mimo ze o Was walczylas. Teraz to we dwoje bedziecie byc moze walczyc o Wasza rodzine. Ale ten blog… My wszyscy… Stworzylas miejsce w sieci, gdzie mozna wejsc, przeczytac Wasza historie, lyknac troche wiary w ludzi, poczuc jak wielka moze byc milosc. Stworzylas marke. Nieswiadomie, ale stworzylas. Teraz bedziemy obserwowac wasza ciezka, dluga droge do stworzenia normalnej rodziny, o ktora tak walczylas. Ten blog dobrze poprowadzony stanie sie miejscem dla wszystkich zagubionych par, rozbitych rodzin, takich Tatusiow, takich Mamus jak Wy. I NIGDY nie wpadnij na pomysl by ten blog zniknal. Prowadz go, pisz o Was, pisz na inne tematy, tak jak dotad to robisz. I czekaj na ogromny sukces, bo jestes juz na prostej drodze do niego. Bo jezeli ilesset osob dziennie wchodzi tu by sprawdzic czy Tatus wrocil czy go odpuscilas sobie, czy szansa na normalna rodzine dla waszego syna wzrosla lub zmalala, uwierz – oni CHCA tu byc i chca sledzic Wasza historie. Mimo ze opisujesz jej emocjonalna strone, oszczedzasz faktow, nie pierzesz brudow, jest to wszystko tak subtelne i mocne zarazem, ze nie da sieprzejsc obojetnie.

  31. ~Rafał
    29 maja 2015 o 08:28

    „W oczach pojawiają się łzy. I nie wiem, czy to stres, zmęczenie, żal czy po prostu jakimś cudem stałam się mniej odporna ostatnimi czasy. Patrzę w lustro. Wyglądam dobrze. Mizernie, ale naprawdę dobrze. Po prostu ładnie. Taka sobie – zwyczajnie ładna – młoda mama.”
    Te łzy to prawdopodobnie wzruszenie. Długo czekałaś na gest ze strony Tatusia. I w końcu doczekałaś się minimalnego postępu, który zaczyna Was prowadzić mam nadzieję w dobrą stronę.

  32. ~nataliss
    29 maja 2015 o 05:03

    A ja życzę Ci byś za rok mogła również spędzić dzień Matki tak jak przytoczone tutaj Twoje znajome. Bo biorąc pod uwagę fakt że zaczęliście z Tatusiem rozmawiać – teraz będzie już tylko lepiej. I pewnego dnia będziemy podziwiać tu zdjęcie lub opis pięknego pierścionka i Wasze ponowne ślubne plany. Bo Wy będziecie razem. To oczywiste.

  33. ~czytlenik
    29 maja 2015 o 04:30

    Ale Ty go kochasz że ojej! Dotąd wiara, miłość, determinacja. Ale teraz powolutku wyczuwa się też Twój uśmiech i nadzieję, która wybuchła z ogromem siły.

  34. ~gosc
    29 maja 2015 o 00:51

    No i jest. Jest ten wyczekiwany przez wielu nas wpis. Tatus podjal rozmowe. Tylko tyle ale i az tyle. To maly krok ale prowadzacy ku ponownemu zlaczeniu sie Waszych drog. Powodzenia!

  35. ~karol
    28 maja 2015 o 22:04

    Odezwał się? Wspaniale. Trzymam za Was kciuki!

  36. ~ona.
    28 maja 2015 o 19:00

    Serce w drobnych kawałkach.Blog zapiera dech w piersiach ogromem emocji. Współczuję ale i podziwiam. Ona by nie czekała a już na pewno nie wierzyła w tak podlego człowieka…

  37. ~tomasz
    28 maja 2015 o 16:29

    A ja powiem tak: pierwszy krok za Wami. Rozmowa, nawet ta banalna. Z czasem będziecie gotowi na poważniejszą. Facet ma ogromne szczęście, że po tym wszystkim w ogóle jemu na jakiekolwiek pytania odpowiadasz, bo z całą pewnością na to nie zasłużył, przez długie długie miesiące udając, że nieistniejecie i zbyt zajęty pieprzeniem głupot i użalaniem się nad sobą.

  38. ~xlander
    28 maja 2015 o 14:01

    Ciesze sie, ze rozmawiacie, bo wiem ze to malenki krok na pozor ale dla ciebie wielki, bo w koncu we wlasciwa strone. Trzymam kciuki!!!

  39. ~hanny
    28 maja 2015 o 12:15

    Pytasz mnie, jak wygląda nasze mieszkanie. Czy okolica jest cicha? Czy jest przestronne, podobne do naszego poprzedniego- wspólnego? Opowiadasz o swoim nowym dębowym łóżku, biurku ze szklanym blatem. Niby banały, ale powodują łzy. Kolor Twojej nowej sypialni wybieraliśmy razem, nieskończoną ilość godzin spędziliśmy w sklepach, nad katalogami. Wiem, jak długo czekałeś na ten dom. Cieszę się, że jesteś o krok od tego. Ty masz swój dom, my mamy swój. Troje nas w dwóch różnych miejscach. —- żałosne. Domyślam się że ten nowy dom to oczywiście z jego rodzicami na garnuszku których sobie beztrosko pewnie siedzi. Więc on nie dość, że wcześniej z Tobą planował urządzenie sypialni to jeszcze teraz bezczelnie zdradza Ci szczegóły, podczas gdy tyle miesięcy nie interesował się czy Wy mieszkacie pod mostem czy w penthousie. Paranoja. Albo on jest takim zdziecinniałym egoistą albo nienormalnym idiotą. Albo po prostu tak marnym materiałem na ojca…

  40. ~boomboolek xD
    28 maja 2015 o 10:09

    Meritum problemu nieodpowiedzialnego ojca: Nie zapytasz, ile kosztuje Jego utrzymanie. Nie zaproponujesz, że coś Jemu kupisz. Wspominasz, że byłeś dzisiaj w galerii i kupiłeś sobie ileś nowych, ładnych rzeczy. Widziałeś też podobno śliczne auto dla Malutkiego. Każde z nas ma priorytety. Niegdyś wspólne, teraz zupełnie inne.
    Powinien zamiast tych ladnych rzeczy sobie kupic te pieprzone auto dla tego dziecka. Powinien przestac myslec o swoim tylku i swoich zachciankach, tylko zaczac interesowac sie Waszymi potrzebami tez. dziecko ma iles miesiecy, wczesniej byla cala ciaza a on przez tak dlugi czas wciaz nie dorosl do wniosku, ze teraz macie dziecko i to potrzeby dziecka sa na pierwszym miejscu, nie ejgo „ladne rzeczy”.

  41. ~ewa
    28 maja 2015 o 05:52

    Powiem coś, czego nikt tu dotąd nie powiedział: PODZIWIAM. Żadna kobieta na Twoim miejscu nie pozwalałaby jemu teraz na takie banały. Po tym, jak Cię traktował, jak Was porzucił, ignorował, żył swoim życiem i swoimi wymysłami – nie wpuściłabym go do życia bez niekończących się przeprosin, bez należytego szacunku i wręcz błagania, by mógł być obok. Autorko – ON NIE ZASŁUGUJE NA WAS, ZAPOMNIAŁ O WAS NA DŁUGI CZAS. Teraz to on powinien stanąć na głowie, by móc z Wami być w jakikolwiek sposób. Autorko wymagaj, wymagaj, wymagaj!

  42. ~konradd
    28 maja 2015 o 04:28

    Na moją odpowiedź stwierdzasz, że szykuje się ciężki czas. Nie pytasz, czy jestem zmęczona. Nie proponujesz obecności przy wizycie u pediatry. Ten ciężki czas szykuje się dla mnie i Malutkiego. Ty jesteś tylko wirtualnie. Prawdopodobnie nie zobaczysz Jego pierwszego ząbka. Podobnie jak nie widziałeś pierwszego uśmiechu, pierwszych prób wstawania i siadania. I wielu innych pięknych momentów.

    <- On nawet gdyby chciał zapytać, nie zrobi tego bo wydaje mi się, że to jest typ człowieka, dla którego oznaczałoby to okazanie słabości a on raczej nie chce do tego dopuścić.

  43. ~drzemor
    28 maja 2015 o 01:22

    Mógłbyś siedzieć obok i śmiać się z nami. Ale Cię nie ma.- i nie robi nic, by byc. Idiota.

  44. ~ktos bliski sercu
    28 maja 2015 o 00:27

    Piękny emocjonalny wpis, jak wiele innych. Ściskam i trzymam kciuki, byście przesli na rozmowy telefoniczne aż w końcu twarzą w twarz. Będzie dobrze!

  45. ~devikapek
    27 maja 2015 o 23:11

    „Taka sobie – zwyczajnie ładna – młoda mama.”
    Juz któryś post wcześniej zdradzał twoją urodę. Szczupła brunetka, niebieskie oczy. Dla wielu pewnie ideał, co można też wywnioskowac z komentarzy jakiegoś pana, który swego czasu się tu udzielał.

  46. ~Dominika
    27 maja 2015 o 23:02

    Te słowa jak najbardziej Ci się należą, wyczekuj ich: Jesteś silna, dałaś radę. Udźwignęłaś ciężar wychowania za nas dwoje, gdy ja jestem z dala. Dziękuję za to, że naszemu synowi nic nie brakuje.
    Ten mężczyzna w końcu je powie, uwierz. Musi dojrzeć do tego.

  47. ~madzia
    27 maja 2015 o 21:56

    To już coś. Rozmawiacie. Wydaje mi się że przełomowym będzie spotkanie. Później on już nie będzie wyobrażał sobie ponownego życia bez was. Zobaczysz!

  48. ~Stefan
    27 maja 2015 o 20:05

    Widzisz- wystarczylo przestac oczekiwac a los zeslal Ci pierwsza z szeregu dobrych niespodzianek, ktore na pewno gdzies za rogiem czekaja.

  49. ~vanitasvanitatutm
    27 maja 2015 o 19:44

    Któregoś dnia usiądziecie jeszcze obok, weźmiecie się za ręce i porozmawiacie przy blasku świec! Zobaczysz! :)

  50. ~TATUŚ
    27 maja 2015 o 19:03

    Nie mam pretensji. Ty po prostu nie wiesz, jak trudna dla takiego maluszka jest zwykła infekcja. Nie masz pojęcia, jak się męczy, płacze, marudzi. Nie tulisz go całe dni bez przerwy, żeby był spokojny i chociaż odrobinę zdrzemnął się na rękach. Nie wiesz tego, bo skąd możesz wiedzieć? – kwintesencja całego tekstu. Jesteś wspaniałą, dzielną matką. Ten tekst pokazuje nam jasno: on się odezwał, rozmawiacie ale nic więcej. To mało. To tak naprawdę nic. Zadaje pytania ale niewłaściwe. Czy chociaż raz zapytał, jak sobie radzisz? Czy ktoś Ci pomaga? Sama odpowiadasz na te pytania – nie zrobił tego. Pyta o banały, o jakie mogłaby zapytać dawno nie widziana osoba znajoma.

    TATUSIU, jeśli to czytasz- zapytaj tą dzielną, silną i wierną Ci kobietę o prostą rzecz: jak sobie radzi? Jak się z tym wszystkim czuje?

    Pozdrawiam Waszą trójkę!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


  • Twitter
  • Facebook