samotny rodzic – też człowiek.

Macierzyństwo to praca na pełen etat – bez wątpienia. Nie dalej niż wczoraj czytałam jakiś artykuł o tym, ile warta jest nasza praca jako matek. A co z tymi mamami, które ze wszystkim są same…?

Samotna matka – rzadko kiedy wygląda to tak pięknie, jak na telewizyjnym ekranie: sztab pomocników w postaci rodziny, przyjaciół, opiekunek, do tego niekończące się pokłady energii, mieszkanie lśni i pachnie a jakby tego wszystkiego było mało- praca na pełen etat, oczywiście wymarzona i dająca satysfakcję. Piękny obrazek, ale czy na pewno aż tak rzadko spotykany? Nie ma rzeczy niemożliwych, są tylko pracochłonne, czasochłonne lub jedno i drugie. Jak ułatwić sobie codzienność samotnego rodzicielstwa? 

Pieniądze. Bez nich oczywiście trudno o cokolwiek. Źródła można wymieniać i wymieniać. Nasze zarobki, alimenty, świadczenia dla samotnych matek, itd. Wychodzę jednak z założenia, że nieważne ile miesięczne wpływa do naszej kieszeni, warto myśleć o momencie, gdy mogłoby tego zabraknąć. Dlatego chociaż niewielkie kwoty wypadałoby odkładać. Na początek polecam konto oszczędnościowe- najprostsze wyjście. Zysk nie będzie powalający, ale lepsze jakiekolwiek zaskórniaki niż żadne. Ewentualnie pozostaje nam też jeszcze przysłowiowa skarpeta. Albo pudełko po czymkolwiek – tak jak w moim przypadku.

Pieniądze po raz drugi. Nieważne, ile ich mamy – zawsze warto mieć ich więcej. Tylko skąd? Możemy założyć własny biznes, każdy przecież jest w czymś dobry. Wiele mam w wirze macierzyństwa znajduje inspirację i czas na rękodzieło. Szyją piękne drobiazgi dla innych dzieci, zarabiają na tym niezłe sumy  i rozwijają swoje maleńkie firmy w prężne przedsiębiorstwa. Możemy też wpaść w wir klikania. W czym rzecz z tym klikaniem? Zarejestrowałam się ostatnio na stronie, gdzie za klikanie w e-maile, reklamy i ocenę ofert zbieram pieniądze. Drobne bo drobne, ale te 50 czy 100 zł uzbierane co jakiś czas  można odłożyć na bliżej nieokreślony cel. Zajmuje mi to kilka minut dziennie a saldo wzrasta. To też jakiś sposób. Możemy jeszcze pozbyć się zbędnych rzeczy ze swojego otoczenia – to jednorazowy, większy zastrzyk gotówki ale akurat nie dla mnie. Zbyt mocno przywiązuję się do większości przedmiotów.

Organizacja. Wieczorem dobrze jest przygotować sobie butelki z odmierzonymi już i wsypanymi porcjami mleka, gotowymi do zalania w nocy czy też nad ranem. Warto też obok postawić filiżankę z kawą i cukrem na jej dnie, gotową jedynie na przyjęcie wrzątku. Najsensowniej jest też robić duże zakupy rzadziej niż często niewielkie. Zawsze trzeba mieć odłożone zapasowe pampersy, puszkę mleka, chusteczki czy kilka słoiczków z obiadkami. Nie wiadomo, czy nie dopadnie nas choróbsko, przeoczymy jakieś święto niosące za sobą zamknięte sklepy czy inna podobna sytuacja. A dziecku nie może zabraknąć niczego!

Zaufane kontakty. Warto mieć kogoś, kto w razie potrzeby pełni rolę szofera, złotej rączki czy opiekunki do dziecka. Nie zawsze mamy blisko siebie zaufane osoby, ale jeśli już tak jest – nie bójmy się prosić o pomoc. Nie jest to oznaka słabości, świadczy jedynie o umiejętności radzenia sobie z nawałem obowiązków. Jeżeli pracujemy zawodowo i mamy opiekunkę do dziecka – obarczmy ją najdrobniejszymi chociaż obowiązkami domowymi, w których nas wyręczy. Prasowanie, zapakowanie naczyń do zmywarki czy rozwieszanie prania – cokolwiek, co nam pomoże zaoszczędzić czas i energię, którą można poświecić dziecku lub na odpoczynek. 

Chwila dla siebie. Brzmi abstrakcyjnie, prawda? Doskonale zdaję sobie z tego sprawę. Kiedy Malutki zasypia wieczorem, mam jeszcze przecież tyle rzeczy do zrobienia! Nieważne jednak, ile naczyń czeka na pozmywanie a projektów do skończenia, tych kilka – kilkanaście minut staram się wygospodarować. Na możliwie najprostszą czynność – gorący prysznic. Odpręża, relaksuje, daje chwilę na pozbieranie myśli zagłuszanych uspokajającym szumem wody. Jesteśmy tylko ludźmi, nie możemy zapominać więc też o sobie. 

Rodzic to też człowiek. Kąpiel czy filiżanka kawy wypita w spokoju nie czynią z nas wyrodnych – prasowanie czy sprzątanie mogą kilka minut poczekać. A prasowanie może poczekać jeszcze dłużej- niektórych rzeczy po prostu nie warto prasować, o czym się wielokrotnie już przekonałam. Prasuję co prawda dalej, ale powoli uczę się konsekwentnego segregowania piętrzących się stert na te, które trzeba i te, których nie trzeba prasować. Wyrzuty sumienia z tego tytułu powoli są coraz mniejsze. Zapewnienie naszym dzieciom wszystkiego, co najlepsze, jest wystarczającą motywacją, by dawać z siebie wszystko. Nie zapominajmy jednak, że nadgodziny owocujące drogą zabawką są warte mniej niż czas spędzony w domu na zabawie z dzieckiem, dającej więcej frajdy niż ta wspomniana zabawka.

* * *

Kliknij, zarejestruj się, zaproś znajomych i zacznij zarabiać! 

KLIK! 

  16 comments for “samotny rodzic – też człowiek.

  1. ~vanitasvanitatutm
    8 maja 2015 o 15:09

    Rodzic TO PRZEDE WSZYSTKIM CZŁOWIEK. Pamiętaj o sobie, Twój syn jest najważniejszy ale Ty na równi z nim. Moment dla siebie to nagroda dla Ciebie za cały wkładany każdego dnia trud.

  2. ~50shadesgrey
    6 maja 2015 o 18:14

    Rozsądne podejście do kwestii, o których zwykle się nie mówi, bo TEORETYCZNIE każdy powinien o nich wiedzieć. Teoretycznie, w praktyce często zapominamy.

  3. ~mamaFranka
    5 maja 2015 o 14:02

    Autorko! Nie waż się miec wyrzutów sumienia co do prasowania! Stoisz przy desce i prasujesz nie wiadomo ile czasu, zakładasz małemu a on za chwile os uleje, zwymiotuje, obslini, itd itp etc. Jaki jest sens? Owszem warto prasowac rzeczy „wyjściowe” ale reszte naprawde sobie odpusc!

  4. 5 maja 2015 o 11:00

    Ciekawy wpis, a wiele z tych porad przyda się również dla „niesamotnych” mam :) Co do tego klikania w reklamy to nie polecam… Firma robi to tak, aby nigdy nie uzbierać kwoty umożliwiającej wypłatę ;)

    • ~dejwid
      5 maja 2015 o 13:26

      Ja tam sobie klikam od dawna, dwa razy po 50 zł już wpadło :P Byleby nie zacząć bawić się w wykupowanie żetonów itd, wtedy można stracić nazbierana kwotę. Ja tam polecam ;)

  5. ~Mama Lusi
    5 maja 2015 o 10:35

    Każdy zasługuje na chwile dla siebie, najważniejsze moja droga, że to doceniasz i praktykujesz mimo naporu obowiązków.

  6. ~Piotr
    5 maja 2015 o 08:05

    „Nie wiadomo, czy nie dopadnie nas choróbsko, przeoczymy jakieś święto niosące za sobą zamknięte sklepy czy inna podobna sytuacja. A dziecku nie może zabraknąć niczego!”

    Autorko – apeluję co do tego fragmentu! MUSISZ też pomyśleć o „zapasowych” artykułach dla siebie, chociaż podstawowych. Różnie bywa, wiem że dobro dziecka jest najważniejsze ale Twoje również! Syn chciałby, aby jego mamie również niczego nie brakowało. Weź sobie moją radę do serca.

  7. ~mizia
    5 maja 2015 o 04:32

    Jestes rozsadna i dobra matka. Ten facet nie wnioslby w Wasze zycie nic ponad to, co Ty juz wnosisz. A sama obecnosc ojca nie ejst warta lez ani wyrzeczen – sama obecnoscia on swiata by nie zbawil. Bez neigo jest Ci lzej, bo nie musisz sie dodatkowo zajmowac tez nim. Doceni, jak straci bezpowrotnie zobaczysz!

  8. ~Rafał
    5 maja 2015 o 01:01

    Zasypywanie kawy na rano – na to bym nie wpadł ;) Gromadzenie zapasów wszystkiego dla dziecka na czarną godzinę świadczy o Twojej odpowiedzialności. No i tym, że pamiętasz dosłownie o wszystkim. :) Pozdrawiam!

  9. ~devikapek
    4 maja 2015 o 21:14

    Mamo-sama, świetnie ujete – fakty, konkretne wytyczne, jasne zalożenia. Powściągliwośc znów daje o sobie znac. Po ostatnim emocjonalnym na swój sposób wpisie długo pozostawał w myślach niesmak po tym wszystkim, co zgotował ten facet. teraz spójrz na aktualny tekst i zadaj sobie pytanie: czy on by sobie poradził tak, jak Ty? NIE! I dlatego go z wami nie ma. Bo boi sie odpowiedzialnosci, obowiazkow, doroslosci. Ty jestes wygrana. ty dajesz z siebie wszystko. Tobie synek powie pierwsze Kocham Cie i to ty bedziesz przy nim w najwazniejszych momentach jego zycia! Ściskam!!!

  10. ~Anastazja
    4 maja 2015 o 19:36

    Od Ciebie można się wiele nauczyć. Jakiś czas temu szokowałaś znajdowaniem czasu na trening, niedawno zrzuciłaś informacje o postępowaniach w sądzie, samodzielnym pisaniu tych wszystkich pism, teraz klikaniem i oszczędzaniem wzbudzasz podziw. Ile może unieść i czemu podołać jedna osoba? Jesteś przykładem na to, ze bardzo wiele.I mimo tych wszystkich trudów wciąż nie znienawidziłaś tego mężczyzny a to wszystko on Wam zgotował…

    • ~tomasz
      6 maja 2015 o 23:17

      Też zastanawiam sie, ile może uniesc jedna osoba. Ten facet powinien byc dumny, ze jego synek ma taka wspaniałą mamę. Podziwiam!

  11. ~wyjdzizamknijdrzwi
    4 maja 2015 o 12:07

    Merytorycznie dobry tekst, konkretnie i na temat, Bez emocji. Autorko- łapanie dystansu jest kojące ale pozwalanie sobie na tłumione uczucia jeszcze lepsze ;)

  12. ~becky
    4 maja 2015 o 00:39

    fajna sprawa z tym klikaniem. gry sa super! :D szkoda, ze jest dzienny limit grania.
    a co do notki- organizacja w kazdej sferze zycia jest wazna, ale w Twoim przypadku to chyba Twoje drugie imie. ;)

    • ~andreksandra
      5 maja 2015 o 00:09

      Gierki wymiatają! :) Autorko- dziekuję za link, fajna sprawa.

      • ~mala-dama
        6 maja 2015 o 20:40

        Świetna sprawa! :) Będę klikała teraz. Autorko – trzymam kciuki za to, abyś dalej tak świetnie sobie radziła. :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


  • Twitter
  • Facebook