podejmuję wyzwanie i rzucam nałóg!

Nałóg czekoladowy. Cukrowy. Słodyczowy. Batonikowy. Jak zwał tak zwał. Czasami zastanawiam się, skąd wzięło się u mnie tak wielkie zamiłowanie do wszelkiego rodzaju słodkości – i nie umiem znaleźć odpowiedzi. W dzieciństwie lubiłam słodycze jak każde dziecko. Wtedy jednak potrafiłam taką czekoladkę czy batonika odłożyć do szuflady i tak sobie mogła leżeć tygodniami. Teraz niestety już tak nie umiem. Nieważne ile słodyczy bym nie miała – wszystkie znikają z szafek błyskawicznie. Wstyd – taki łakomczuch we mnie siedzi!

Odpowiedź jest tak naprawdę – wbrew pozorom – banalnie prosta. Słodycze w ilościach wręcz hurtowych zaczęłam pochłaniać w chwili, gdy… poszłam do pierwszej pracy. O zgrozo! Wyczerpującej, wymagającej, nad wyraz stresującej a do tego mało dochodowej. Smutki i zmęczenie zajadałam wieczorami ciateczkami. Do pracy zamiast kanapek brałam pączka a na szkoleniach serwowano nam do kawy babeczki i czekoladki. Wynajmowałam wówczas pokoik bez dostępu do kuchni. Przez długi więc czas podstawą mojego jadłospisu były kanapki i słodycze. Popijane kawą lub herbatą, dzięki zainwestowaniu w czajnik, który zajmował honorowe miejsce na moim niewielkim biurku. Taki stan trwał bardzo długo. Zmiana warunków i nieograniczony już dostęp do kuchni – niewiele zmieniły. Słodycze nadal mi towarzyszyły. Tak naprawdę gotować z przyjemnością zaczęłam dopiero dla Tego Mężczyzny. Mieliśmy nawet dziwny zwyczaj robić zdjęcia temu, co upichciłam dla nas. Ostatnio natknęłam się na cały folder moich ówczesnych dań. Słodycze były obecne mimo to. Zawsze.

I tutaj warto wspomnieć o ciekawym zjawisku. Ciastko za ciastkiem, czekolada pogania kolejną a rozmiar moich ubrań pozostaje bez zmian. Słodyczami zajadam stres a stres… zjada mnie. I tak sobie funkcjonujemy w tym prawie-idealnym związku. Perfekcyjnie dograne trio. Wszystko jednak ma swój kres, zwłaszcza to co nieudane. A każdy chyba przyzna mi rację, że tego typu połączenia do udanych nie należą. Pora więc na rozstanie. Czekolada musi odejść!

Ileś miesięcy temu postanowiłam o drobnej na pozór zmianie, która miała mi dać chociaż namiastkę dawnej aktywności – codziennie odhaczałam niewiarygodnie szybko rosnącą liczbę przysiadów ( zmień się na wiosnę! ). Z miesięcznego wyzwania płynnie przeszłam w kolejne i tak – już prawie rok – co trzydzieści dni startuję z nim na nowo. I jestem z siebie dumna! Na lodówce nawet mam specjalnie przeznaczony do tego notes by notować ilości tych nieszczęsnych przysiadów. Dałam radę? Dałam! I daję wciąż! A efekty są powalające. Pora więc na poprzeczkę ustawioną nieco wyżej.

Tak, rzucam słodycze. Tak, jestem tego pewna. Nie od jutra. Nie od przyszłego miesiąca. Od dzisiaj. Wszystkie zapasy już pochłonęłam, kolejnych nie będzie. Pozostając realistką, nie rzucę się od razu na głęboką wodę – na pierwszy miesiąc wyznaczam zasadę: żadnych słodyczy ze sklepu. Żadnych czekolad, batonów, batoników, ciasteczek. Nic! W grę wchodzą jedynie domowe ciasta i to nie częściej niż raz w tygodniu. Banalnie proste zasady. Jeśli wytrzymam miesiąc – troszeczkę te zasady zaostrzę może? Żeby nie było zbyt łatwo. Żeby dążyć do jadłospisu chociaż w połowie zbliżonego do zalecanego. Chociaż trochę poprawić dbałość o zdrowie. Bo jedzenie to przecież element tego dbania. Będzie mi trudno zrewolucjonizować swoją dietę przy moim trybie życia i możliwościach ale od czegoś zacząć trzeba!

* * *

Nie bez powodu mówi się, że razem raźniej! Drogi Czytelniku, droga Czytelniczko – podejmij to wyzwanie ze mną! Taki mały krok ku zmianom na lepsze. Wyeliminuj ze swojej codzienności coś, co jest Ci zbędne a przy tym zwyczajnie niezdrowe. Znajdź motywację. Zrób to dla swoich dzieci – zdrowi rodzice są im potrzebni. Zrób to dla swojego portfela – zaoszczędzone pieniądze można przeznaczyć na coś trwalszego niż zjedzona nocą czekolada. Zrób to dla satysfakcji, że jesteś silny/a i potrafisz! Takie drobne wyrzeczenia mogą przynieść coś dobrego i to od Ciebie zależy, co to będzie!

Wyobraź sobie, że od dziś rzucisz palenie. Zaoszczędzisz kilka stówek miesięcznie, do wakacji zdążysz uzbierać na jakiś świetny wyjazd! Wyobraź sobie, że od dzisiaj zamiast dwóch piw do wieczornego filmu, wypijasz jedno. Po miesiącu zaoszczędzisz kilka tysięcy kalorii i kilkadziesiąt złotych. Wyobraź sobie, że od jutra przestajesz chodzić do McDonald’s a w zamian tego bierzesz do pracy domową kanapkę. Za miesiąc będziesz potrzebować nowych spodni bo schudniesz. I wiesz co? Kupisz je sobie za zaoszczędzone pieniądze! Nie ociągaj się, nie szukaj wymówek. Znajdź motywację i potowarzysz mi! Co więc od dzisiaj rzucasz…?

  9 comments for “podejmuję wyzwanie i rzucam nałóg!

  1. ~karol
    13 lutego 2016 o 16:41

    Energetyki. Zdecydowanie ten shit od dzisiaj rzucę. A raczej spróbuję na początek ;d

  2. ~Alicja
    8 lutego 2016 o 22:50

    Odwrotnie u mnie. Nabrałam ochoty by zjeść a nie rzucać ;p

  3. ~Buci
    7 lutego 2016 o 12:50

    Podejmuję! ; D

  4. ~Fifu
    6 lutego 2016 o 15:21

    Ryzykuje i spróbuje rzucić fajki! Jak wszyscy to wszyscy ;d

  5. ~ona.
    3 lutego 2016 o 14:17

    Skąd Ty bierzesz na to wszystko siłę? Trzy mam kciuki!

  6. ~Mama Lusi
    3 lutego 2016 o 11:16

    Spróbuję rzucić chociaż czekoladę ;>

  7. 3 lutego 2016 o 09:51

    ja podejmę, a co tam ;-) zwłaszcza że co i rusz takie podejmuję ;) Raz efekty są lepsze a raz gorsze bo raz wytrzymuję 3 dni a raz 3 tygodnie :-) Ale tak, przyznaję się jestem slodyczoholiczką i nałogowo reguluję emocje jedzeniem :-( Nie ja pierwsza i nie ostatnia. Ale ja się do tego przyznaje i nie akceptuję, dlatego walczę co i rusz podnosząc się z kolan. Chciałabym aby przyszedł taki dzień kiedy powiem „słodycze? dla mnie coś takiego nie istniej” ;-) Udało się z fajkami, obżeraniem się to uda się i ze słodyczami :-)

  8. ~Paula
    3 lutego 2016 o 00:41

    A co mi tam spróbuję wytrzymać też ;)

  9. 1 lutego 2016 o 22:37

    Wiem, że powinnam dołączyć do Ciebie bo właśnie tak grzesznie i bezczelnie jem czekoladowe ciastko ale nie mogę… jakoś dobrze mi to robi na smutki :P

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


  • Twitter
  • Facebook