nasze sposoby na ulgę w upale

Fala upałów trwa i trwa. Niemiłosiernie grzeje od długiego czasu i według prognoz taka pogoda ma towarzyszyć nam prawie do końca miesiąca. Odpoczywający nad morzem wylegują się na plaży i w większości są zadowoleni z takiego stanu rzeczy. Przygotowanie do niedogodności związanych z podobną pogodą miałam już w zeszłym roku.

Wówczas było to pierwsze lato, kiedy upał mi przeszkadzał. Bo ciąża. Bo zagrożona. Bo przeprowadzka do naszego pierwszego wspólnego mieszkania. Dzień po wprowadzeniu się On wyjechał na dwa tygodnie do Chorwacji a ja zostałam z nierozpakowanymi kartonami i upałem. Jednak zeszłoroczny scenariusz był lżejszy. Cały dzień upał, popołudniu burza, wieczorem świeże i chłodniejsze powietrze. I tak codziennie przez całe dwa tygodnie.

Dobry plan to podstawa

Wtedy to opracowałam niezawodną strategię. Całe noce wszystkie okna w mieszkaniu były otwarte, zaraz o świcie zamykane a rolety szczelnie zasłaniane. Powód? Nie chciałam wpuszczać gorącego powietrza z zewnątrz, podczas gdy w mieszkaniu panował chłód nocy. Rolety blokowały skutecznie dopływ promieni słonecznych. Działało.

Wychodziłam do sklepu wcześnie rano i resztę dnia spędzałam na praniu, suszeniu i prasowaniu ubranek do wyprawki, rozpakowywaniu kartonów czy odpoczynku. Podobny też plan wdrożyłam w naszą codzienność i w tym roku, gdy tylko termometr zaczął pokazywać więcej niż trzydzieści stopni. Całe noce otwarte okna, nad łóżeczkiem moskitiera a od rana mieszkanie zaciemnione i odizolowane od gorąca panującego na zewnątrz.

Musieliśmy zmienić nasz plan dnia. Popołudniowe spacery nie wchodzą w grę, wtedy temperatura przekracza czasami 40 stopni. W cieniu. Na balkonie. Nie wyobrażam więc sobie wystawić Malutkiego na największy upał. Dlatego wychodzimy z rana. Panuje jeszcze przyjemny chłód i można swobodnie oddychać świeżym powietrzem dzięki bliskości lasu. Szykujemy się do wyjścia zaraz po porannym mleczku, wędrujemy uliczkami, Malutki podziwia świat albo po prostu śpi.

Zwykle oprócz zabawek, pieluszki czy butelki z piciem dla Niego- biorę też sobie śniadanie na wynos. Ostatnimi czasy zwykle zbożowe ciastka, którymi mam wypchaną całą szafkę. I tak sobie idę, jem, patrzę jak On śpi i odpoczywam przed kolejnym dniem upału, wypełnionego bieganiem za moim małym bohaterem, który wciąż znajduje coraz to nowsze miejsca do odkrycia.

Woda, woda i jeszcze raz woda

Gdyby tak teraz otworzyć moją lodówkę, można by się lekko zdziwić. Dwie górne półki zajmują leżące butelki z lekko gazowaną wodą. Na samym dole pół arbuza. Jest też kostka masła, ketchup, niedojedzony deserek Malutkiego i kilka drobiazgów. Bo w taki upał to apetyt nie dopisuje. Ani trochę. Malutki zajada się wszystkim bez zmian. Na szczęście nie ma też problemu by pił. Podstawiam Jemu co rusz butelkę z wodą czy soczkiem i pije zwykle do dna. Nie muszę więc martwić się o ryzyko odwodnienia. Sił na gotowanie dla jednej osoby zdecydowanie brakuje. Tak więc zwykle kroję w kostkę pół arbuza i tak sobie podjadam.

Swoboda przede wszystkim!

Malutkiemu upał nie przeszkadza. Pełza, chodzi i podskakuje tak jak dotąd. Zakładam Jemu największe koszulki, z przewiewnego materiału, które luźno na nim wręcz wiszą. Miały być na nieco później już ale zapobiegawczo kupione wcześniej, teraz się przydały. Malutki śmiga w koszulce i pampersie a czasami nawet i bez niego. Uwielbia po prostu swobodę, jaką niesie brak pieluszki. 

Śpi w samych body  a na poduszeczce – absolutny hit- bambusowa powłoczka. O zaletach bambusowej pościeli czytałam już dawno a dzięki Paisley przekonałam się o tym na własnej i Malutkiego skórze. Mamy dwie powłoczki – jedną On ma w łóżeczku na swojej podusi a drugą ja na jednej z wielu różnych na łóżku. Genialnie chłodzi, nie powoduje nieprzyjemnego uczucia przyklejania się do skóry i pięknie wygląda. Zastanawiam się nad dokompletowaniem dla Malutkiego całego zestawu pościeli bambusowej. Na długą końcówkę upalnego lata.

Upały na wsi odczuwamy mniej

Gonią mnie pewne formalności, zaległości w spotkaniach z bliskimi i kilka innych spraw. Wiec spakujemy się i ruszymy na wieś, przeczekać największy skwar. Jeszcze mamy możliwość spontanicznych wyjazdów, dopóki moje obowiązki w pracy nie nabrały zatrważająco czasochłonnego wymiaru. Dopóki mogę- zabieram do domu pękate teczki, tablet i pracuję z Malutkim na rękach. I chociaż czasami brakuje sił- zwłaszcza w taki upał- wiem, że nikt za mnie tego nie zrobi. Nikt o nas nie zadba.

  16 comments for “nasze sposoby na ulgę w upale

  1. ~hanny
    22 sierpnia 2015 o 19:24

    Bo ciąża. Bo zagrożona. Bo przeprowadzka do naszego pierwszego wspólnego mieszkania. Dzień po wprowadzeniu się On wyjechał na dwa tygodnie do Chorwacji a ja zostałam z nierozpakowanymi kartonami i upałem. Jednak zeszłoroczny scenariusz był lżejszy. Cały dzień upał, popołudniu burza, wieczorem świeże i chłodniejsze powietrze. I tak codziennie przez całe dwa tygodnie. -> -> brak słow!!!

  2. ~Mama Lusi
    19 sierpnia 2015 o 12:37

    Musisz gotować. Dla siebie! Gotuj na dwa dni. Chociaż zupy. Musisz być silna!

  3. 17 sierpnia 2015 o 22:11

    Wszystko w swoim czasie :)

  4. ~klaustrofobiczkaa
    15 sierpnia 2015 o 23:05

    Od wtorku upaly maja minac, dzieki Bogu! Ilez mozna?

  5. ~Stefan
    15 sierpnia 2015 o 15:30

    Paisley – może pościel bambusowa do recenzji? Chętnie poznamy opinie o tym wynalazku.

  6. ~sierotka
    14 sierpnia 2015 o 15:06

    Witaj, Twój blog bardzo mnie zaintrygował- nie ze względu na to, że jestem w takiej samej sytuacji, lecz ze względu na to, że w tej sytuacji byłam przez wiele lat i problem, który poruszasz mnie dotyczył.
    Wychowałam się bez ojca, który odszedł od mamy, kiedy miałam zaledwie 2 latka, nie pamiętałam go i nie wiedziałam o nim kompletnie nic. Były dokładnie 2 zdjęcia z ojcem- jedno, na którym ja jako nie mowlak jestem z rodzicami oraz drugie- ślubne rodziców. Więcej oblicza mojego ojca nie widziałam. On nigdy się mną nie przejmował, jego rodzice (moi dziadkowie) z resztą tez mieli mnie w nosie. Mama pracowała, on nie robił nic, nawet w tym czasie się mną nie opiekował. W końcu mama miała dość, ojciec zapytany w sądzie w trakcie sprawy rozwodowej czy chce mieć ustalone spotkania z dzieckiem odpowiedział „nie” i tyle go widzieli.
    Było ciężko, czułam przez lata ogromny ból, jednak wspaniała i kochająca mama była w stanie zastąpić mi tatę i wychowała najlepiej jak potrafiła. Dziś sama jestem mamą, na szczęście moja córeczka ma najlepszego tatę na świecie, każdego dnia cieszę się, że może wymawiać słowo „tato”, słowo, którego ja jako dziecko nie używałam.
    Piszesz pięknie, prawdziwie, wiele osób pisze Ci, że ojciec dziecka pożałuje, że w końcu się zmieni, że będzie kiedyś sam, zrozpaczony. Ja oczywiście Wam kibicuję, ale z własnego doświadczenia mogę napisać Ci, że tacy ojcowie nie mają wyrzutów sumienia (jestem troche stronnicza, ale naprawdę nie znoszę tego typu „mężczyzn”), nigdy nie jest im żal, nigdy nie jest im przykro. Mój przez całe życie nie odezwał się do mnie ani razu, nie dał mamie złamanego grosza, nie zapytał mamy czy starczy jej na książki do szkoły. Za to założył nową rodzinę, z nową żoną i nowymi dziećmi i wiesz co? Z tego co wiem te dzieci wychowuje do dzis i jest wspaniałym tatusiem. Dlaczego kocha tamte dzieci i nigdy nie kochał mnie? Czy byłam gorsza? Wybrakowana? Nie taka? Na to pytanie nigdy nie poznam odpowiedzi, ale mogę udzielić Ci rady. Jesteś twardą i silną kobietą, młodą i pełną zycia, na Twojej drodze nie raz jeszcze stanie ktoś, kto będzie dla Ciebie mężem, a dla Malutkiego Tatą, bo to nie biologia, a wychowanie stanowią nasze więzi. I jeśli kiedyś biologiczny tatuś stanie w Twoich drzwiach i będziesz chciała go przyjąć, zastanów się. Czy wrócił na zawsze czy na chwilę, czy to jego kolejny kaprys czy poważna decyzja i czy, w razie czego, zniesiesz ból rozstania kolejny raz… Powodzenia!

  7. ~Buci
    13 sierpnia 2015 o 10:22

    Taki upał w mieście i to jeszcze w bloku bywa nie do zniesienia. Paisley fajna firma. Poczekam na Twój cykl i poszukam inspiracji ;)

  8. ~dawid
    12 sierpnia 2015 o 11:13

    Czy te powłoczki będziemy mogli zobaczyć w zapowiadanym cyklu wpisów?

  9. ~Nela
    12 sierpnia 2015 o 11:03

    A mogłabyś przetestować i opisać ochraniacze bambusowe? Chętnie kupimy ale „sprawdzone”. Juz w dwóch firmach nas zawiodły niestety.

    • ~Katarzyna
      12 sierpnia 2015 o 14:21

      Podbijam pytanie. Ch tnie bym poczytała o ochraniaczach. Mamy jeden innej firmy i jesjest do bani… a z paisley są dość drogie wiec lepiej najpierw poznać sprawdzona rekomendacje. :) a Twój blog.jest dla mnie jak najbardziej wiarygodnym źródłem.

      • ~wyjdzizamknijdrzwi
        12 sierpnia 2015 o 17:24

        Tak! Ochraniacze przetestuj! I zaprezentuj w nowym cyklu! <3

      • 17 sierpnia 2015 o 22:13

        Można wiedzieć, co jest nie tak w innych? :) bardzo lubimy uczyć się na błędach innych firm. Nie ma też problemu, żebyśmy wprowadzili ulepszoną wersję na podstawie opinii rodziców. Nie robimy masówki, więc możemy dopasować rozmiar itp. indywidualnie.

        • ~Katarzyna
          18 sierpnia 2015 o 15:28

          Droga firmo Paisley- Każdy swoje chwali i chwalic bedzie ;)
          Poprzednie nas zawiodły mimo że firmy obiecywały to samo.
          A ten blog nie zawiódł nigdy. Piekny wpis o Fasolce – teraz sami taką mamy i się z nią nie rozstajemy, butelki antykolkowe też wybraliśmy po tekście tutaj.
          Dlatego też zainteresowały nas ochraniacze skoro pojawi sie niebawem cykl o wnętrzach dla dziecka i Mamy. Takie ochroniacze fajna sprawa ale jednak po kilku już rozczarowaniach wolimy wypróbowane.

          Autorko – całujemy ! :*

    • 17 sierpnia 2015 o 22:15

      Bardzo prosimy o dokładniejszą wypowiedź, możemy wtedy odnieść się do tego, czy nasze są po tymi względami lepsze :) lub uczyć ochraniacz pod indywidualne zamówienie – wyższy, szerszy, mocniejszy :)

  10. ~abc de
    12 sierpnia 2015 o 09:02

    Arbuzy w taki upał to jest to. ;)

  11. 12 sierpnia 2015 o 08:16

    Cieszymy się, że podusie się podobają i kolejna osoba docenia właściwości bambusa :) na takie upały bardzo fajne są otulacze bambusowe – cieniutkie i delikatne jak mgiełka ;) są zawsze 2-3 stopnie chłodniejsze niż otoczenie i bardzo fajnie sprawdzają się na spacerach, na plaży (zatrzymują promieniowanie UV), czy w domu, żeby zrobić dzieciątku kokonik. Posiadamy w sklepie kilka pięknych wzorów otulaczy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


  • Twitter
  • Facebook