moje pierwsze Święta Wielkanocne, tato!

Tatusiu,

chciałbym Ci powiedzieć, że są Święta Wielkanocne. Wiesz co to znaczy? Pamiętamy o Jezusie, którego oddały nam aniołki, żeby mógł nadal robić dobre rzeczy. Prawda? Byłeś dzisiaj w kościółku? Jak spędzasz Święta? Z kim?

Chciałbym Ci powiedzieć, że jest z nami Dziadek. Przyleciał wielkim ptakiem, który nazywa się „samolot”. Mieszka dalej niż Ty i przyjechał. Dlaczego Ty nie przyjechałeś, skoro jesteś tak blisko? Nie leci samolot z Twojego domku do domku Dziadków? Nie chciałeś z nami być?

Chciałbym Ci powiedzieć, że Mamusia dzisiaj bardzo się wystroiła. Włożyła nową sukienkę, uczesała ładnie włosy i ma pomalowane oczka tak ładnie, jak nigdy wcześniej. Widziałem, jak stoi przy okienku i patrzy. Na co czeka Mamusia? Na Ciebie? O której godzinie przyjedziesz?

Chciałbym Ci powiedzieć, że dostałem od Mamusi dużo ładnych zabawek. Leżą w dużym pudle w nocy a w dzień Mamusia wysypuje mi je do łóżeczka. Bawię się nimi na czworaka, niedługo będę raczkował! Chciałbyś pobawić się ze mną? Będziesz patrzył, jak pełzam i raczkuję? Będziesz bił mi brawo?

Chciałbym Ci powiedzieć, że Babcia zrobiła dużo pysznych rzeczy i wszyscy ciągle coś jedzą. Tak się robi w Święta. Ale Mamusia nic nie je. Mówi, że nie jest głodna. Ja jestem ciągle głodny! Mamusia daje mi dobre mleczko, soczki i inne pyszności. Dlaczego Mamusia nie jest głodna? Przez Ciebie?

Chciałbym Ci powiedzieć, że tak bardzo czekaliśmy, aż przyjedziesz. Dlaczego nie zadzwonisz do Mamusi i nie zapytasz, co już umiem? Dlaczego nie chcesz mnie widzieć? Dlaczego nie chcesz mnie znać? Co jest ze mną nie tak?

Twój synek, Malutki.

* * *

Na świecie jest wielu dobrych ojców. Ci najlepsi potrafią sprawić, że kobieta czuje się przy ich boku cudowną matką. Ci najgorsi obarczają ją rolą i matki i ojca jednocześnie, sami uciekając przed odpowiedzialnością. 

  32 comments for “moje pierwsze Święta Wielkanocne, tato!

  1. ~mama
    20 października 2015 o 20:48

    Muszę napisać, że trafiłam na Pani stronę, całkiem przypadkiem. Zamierzam sama zacząć pisać blog i sprawdzałam, czy aby przypadkiem nie będę dublowała nazwy i pomysłu. Samotną matką zostałam przed skończeniem drugiego miesiąca. U mnie akurat tatuś nie bardzo był nastawiony do spełniania się w ojcowaniu. Na każdą prośbę pomocy mawiał „jak chcesz to się wyprowadzę”. W końcu przyszedł taki dzień, że sama mu powiedziałam, aby tak właśnie zrobił. Wtedy właśnie zostałam samotną matką na własne życzenie. Stało się tak, bo nie godziłam się na samotne macierzyństwo z partnerem u boku, który nie interesuje się moim Malutkim i mną, który żyje osobno pod jednym dachem, który zadaje pytania tylko po to, żeby wiedzieć, co opowiadać o moim Malutkim znajomym i rodzinie, który cały dzień chce przeleżeć w łóżku, a wieczorem wyjść z domu, który zagląda do mojego portfela za pieniędzmi, który nigdy nie dał nic swojemu dziecku, który złośliwie zakładał mojemu Malutkiemu za ciasno pampersy, który nie robił tego, co powinien, a zrobił wiele innych rzeczy, których nigdy nie chciałam. A teraz, teraz o mojego Malutkiego walczy. Walczy o Malutkiego w sądzie i udowadnia, jak bardzo Malutkiego kocha, jak wiele dla Niego zrobił, jak bardzo wspierał mnie materialnie, robi to nadal i deklaruje, że będzie. Mamy jeszcze lepiej od Pani w tym, że dzwonił i pisał do Nas tyle, że musieliśmy zmienić numer telefonu i zlikwidować konta na portalach społecznościowych. Groził, wyzywał i szantażował. Teraz jest tatusiem. Tatusiem, który tak, jak Wasz nie zna syna. Jednak czasami go widuje. Wtedy zawsze krzyczy na mamusię, budzi Malutkiego i robi mu zdjęcia. Później opowiada o Malutkim różne ciekawe rzeczy różnym osobom. Opowiada, co robił i co mu podarował. Niestety to nie mój Malutki. Chyba czyta w internecie blog prowadzący przez pełną rodzinę i stąd wpada na pomysły. Co do Pani artykułów, wózek też kupiliśmy,a dostaliśmy po tylu miesiącach. :)

  2. ~tomasz
    6 maja 2015 o 23:47

    Nastepne świeta będą lepsze na pewno! :)

  3. ~xlander
    10 kwietnia 2015 o 01:14

    Skonczony gnój z tego gościa…

  4. ~d
    9 kwietnia 2015 o 16:22

    Nie wiem jakim trzeba byc ojcem zeby nie czuc NIC, czytajac takie slowa. Naprawde nie wiem! Trzeba byc pozbawionym wszelkich uczuc. Jak zwierze. Chociaz zwierzeta dbaja o potomstwo, nie to co ten tutaj opisywany ojciec.

  5. ~alana
    9 kwietnia 2015 o 00:59

    To już któryś z rzędu list do Tatusia, łzy płyną przy każdym. Nie weim co bym zrobiła na jego miejscu – powinien czuc się jak ostatni smiec, rezygnując z rodziny ale jemu to chyba pasuje… Albo jest takim tchórzem, że nie stac go na nic wiecej niz ucieczkę od rodziny…

  6. ~becky
    7 kwietnia 2015 o 11:03

    Takie to przygnębiające, że ten ojciec wciąż jest nieobecny.

  7. ~Dominika
    7 kwietnia 2015 o 00:45

    omg, pięknie napisane… z emocjami, ktore się czuje.

  8. ~błażej
    7 kwietnia 2015 o 00:19

    „mieszka dalej niz ty i przyjechal”- autorko nie wiem skad przylecial twoj ojciec ale lot samolotem swiadczy o odleglosci. to prawdziwy ojciec. chcial byc z rodzina w swieta. opisywany tu tatus z kolei nie zasluzyl na bycie ojcem swoja postawa. przepraszam za brak polskich znakow, niemiecki tel.

    • 12 kwietnia 2015 o 16:56

      Tak się zastanawiam – w podpisie są polskie znaki a w komentarzu już nie. :)

  9. ~andzelika_93
    6 kwietnia 2015 o 19:30

    Ludziom czasem nie wytarczy dac serce. trzeba by bylo dac im też oczy, by zobaczyli, co maja i co tracą z własnej woli.

    • ~Rafał
      6 kwietnia 2015 o 23:22

      najtrafniejsza z uwag!!! :)

  10. ~wyjdzizamknijdrzwi
    6 kwietnia 2015 o 19:13

    Dobrze że to już koniec świąt. może wasz smutek będzie mniejszy? napisz to temu ojcu. napisz o waszym małym cudzie. niech go boli, że może tylko o nim czytać… niech tęskni za wami i bije się z myślami.

    • ~devikapek
      6 kwietnia 2015 o 22:19

      Dobry pomysł. Pisz o synku „nasz”. Żeby go bolało, że to tylko słowa.

  11. ~Mama Lusi
    6 kwietnia 2015 o 17:28

    Pozdrawiam ciepło, wierzę, że kolejne Wasze Święta będą lepsze… I tej myśli się trzymajmy!

  12. ~bob
    6 kwietnia 2015 o 13:53

    Kawałek sernika ugrzązł mi w gardle. Straciłem apetyt, łzy staneły mi w oczach. To cudowne, że tak bardzo wierzysz w tego ojca. To piekne, że tak go kochasz. Ale tak strasznie okrutne jest to, ze on NIC Z TYM NIE ROBI!

    • ~devikapek
      6 kwietnia 2015 o 22:14

      Dokładnie tak – to wszystko jest takie piękne. Niezmiernie w Was wierzę!

    • ~dziewczynazlublina
      8 kwietnia 2015 o 01:24

      Ja nie zagladam tu przy jedzeniu, emocje dusza gardlo :(

  13. ~poronaidolnopalna
    6 kwietnia 2015 o 11:18

    Piękny cytat, autorko: Na świecie jest wielu dobrych ojców. Ci najlepsi potrafią sprawić, że kobieta czuje się przy ich boku cudowną matką. Ci najgorsi obarczają ją rolą i matki i ojca jednocześnie, sami uciekając przed odpowiedzialnością.

  14. ~50shadesgrey
    6 kwietnia 2015 o 08:17

    Ten facet nie powinien czuc sie ojcem, nawet biologicznym. Nie ma w nim najprostszych odruchow. Sa swieta a on nie czuje potrzeby byc z wami. Nie czuje checi by spedzic je z swoja rodzina. Calkowite zaprzeczenie prawdziwego mezczyzny.

    • ~MARCIN
      6 kwietnia 2015 o 11:04

      Niestety ale to prawda… Facet powinien być obok Was. Obok syna. Nie wystarczy, ze dal mu życie. Powinien iść z Wami przez te życie… Mimo wszystko spokojnych Świąt, autorko…

      • ~alana
        9 kwietnia 2015 o 01:00

        Powinien. Ale mija to sie z jego dzialaniem niestety. A raczej brakiem dzialania.

  15. ~Stefan
    6 kwietnia 2015 o 01:49

    Chyba nie bedzie dnia, zebym tu nie zajrzal. pieknie piszesz o milosci, tesknocie, nadziei… Podziwiam Twoja sile!

  16. ~emma
    6 kwietnia 2015 o 00:32

    Piękne!
    Piękna smutna historia jest na tym blogu, trzymam kciuki za happy end.

  17. ~Piotr
    5 kwietnia 2015 o 23:40

    Nie tylko nie ma jaj ale i serca…

  18. ~LENA
    5 kwietnia 2015 o 23:27

    i znow rycze przy czytaniu Ciebie… ten facet naprawde nie ma jaj… pierwsze Swieta jego synka odpuscil!!!

    • ~ewa
      5 kwietnia 2015 o 23:59

      Też płaczę… :( Autorko bądź dzielna, Święta zaraz miną!

    • ~zygi
      6 kwietnia 2015 o 00:27

      Nie da sie chyba przejsc obok tego obojetnie, bez wzruszenia…

      • ~andzelika_93
        6 kwietnia 2015 o 19:30

        :(

        • ~dziewczynazlublina
          8 kwietnia 2015 o 01:23

          :( :(

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


  • Twitter
  • Facebook