mój przyjaciel Fasolka.

Wiele osób pragnie mieć dzieci, podczas gdy inni wyrzucają je na śmietniki. I to dosłownie. Co jakiś czas media bombardują nas doniesieniami o jakimś noworodku odnalezionym w miejscach tak brutalnie niedorzecznych, że aż na pozór niemożliwych. Bo jak można niewinne dzieciątko wrzucić do śmietnika jak jakieś odpadki?! Niepojęte dla mnie jest, jak można w jakikolwiek sposób krzywdzić takie maleństwa. A jednak ludzie to robią. Jedni latami starają się o dziecko, inni taki mały cud wyrzucają i o nim zapominają. Przy Dniu Dziecka warto przypomnieć sobie, by cieszyć się z małych cudów, jakimi los nas obdarował.

* * *

Tydzień temu trafiliśmy pod drzwi gabinetu pediatry. Diagnoza: infekcja gardła. Plik recept, zaledwie kilkadziesiąt minut później zastąpiony kilkoma pudełeczkami różnych specyfików. Okazało się, że antybiotyk należy samodzielnie przygotować. Oprócz jakiegoś proszku w wielkiej butli, kupiłam też kilka strzykawek – zdaniem farmaceutki idealnych do podawania płynu. Uwierzyłam. W dzieciństwie chciałam być lekarzem – a kto nie chciał? Rzeczywistość brutalnie odarła mnie z marzeń, gdy uświadomiono mi, że trzeba lubić albo chociaż pojmować chemię. Nigdy nie lubiłam, nigdy też nie rozumiałam. Wyuczałam się na pamięć najdłuższe nawet wzory, równania i podobne im – zupełnie mi niepotrzebne- bzdury, bez nuty zrozumienia.

W domu rozpakowałam wszystko, co kupiłam w aptece, zabrałam się za czytanie ulotki, doglądając Malutkiego. Przeczytałam ulotkę raz. Przeczytałam drugi. Obejrzałam dokładnie butelkę z proszkiem, szukając praktycznie niewidocznej linii, do której ostatecznie ma sięgać powstały płyn. Znalazłam! Dolałam odrobinę wody. Wstrząsnęłam. Proszek nie rozpuścił się ani trochę. Wstrząsałam nią bez końca, w końcu dolałam kolejną zalecaną porcję wody. Później kolejną. Po ostatniej proszek w końcu zamienił się w jednolity płyn, sięgał do wspomnianej linii i pachniał… ohydnie. 

Ze strzykawką pełną płynu, ręcznikami papierowymi, śliniaczkiem i butelką z owocową herbatką wzięłam się do roboty. Usadowiłam Malutkiego na kolanach, jedną ręką trzymając jego aktualnie ulubioną zabawkę, łokciem podtrzymując go w pozycji siedzącej a drugą ręką ze strzykawką celując w Jego – zaciśnięte z całych sił – usteczka. No ładnie. Popędziłam z Malutkim pod pachą do kuchni, chwyciłam jego gumową łyżkę do obiadków i wróciłam do wyjściowej pozycji. Wstrzyknęłam trochę płynu na łyżeczkę i podałam Jemu. Nieufnie, ale zamknął w końcu na niej usteczka. Przełknął. Uff! Powtórzyłam to kilkukrotnie. Lekarstwo ze strzykawki zniknęło.

* * * 

Dzień Dziecka więc spędziliśmy w domu, zgodnie z zaleceniami nie wybraliśmy się tego dnia nawet na spacer. Siedziałam jak na szpilkach, oczekując dzwonka do drzwi i kuriera. Najpierw przybył listonosz z paczuszką od Siostra Ania, która skrywała zestaw kosmetyków dla Mamusi i Malutkiego. Zaraz później kurier z ogromnym pudłem. Udało mi się przejść z nim przez drzwi, ustawiłam je przy łóżeczku, by Malutki mógł obserwować rozpakowywanie. W końcu cała zawartość była przeznaczona tylko dla Niego!

W środku piękny zestaw pościeli, ochraniacz na szczebelki, przewijak, dwustronny kocyk i poduszka nazywana fasolką, zamówione na stronie firmy Motherhood. Największą radość sprawiła poduszka. Malutki rzucił się na nią całym ciałkiem i tak sobie leżał, podziwiając wszystko dookoła od dołu. Nazwana została Panem Fasolką i towarzyszy nam już kolejny dzień. Absolutny strzał w dziesiątkę! Malutki siedzi w niej, ucina sobie na niej drzemki, przytula, gaworzy do niej. Prawdziwy przyjaciel można by rzec. A Mamusia wieczorami wtula się w Fasolkę, bo jest bardzo wygodna i przyjemnie mi się na niej śpi. I tak się nią dzielimy – Malutki w dzień, Mamusia w nocy a Fasolka nigdy nas już chyba nie opuści! 

* * * 

Dzień Matki minął nam tylko we dwoje. Dzień Dziecka również. We troje, jeśli liczyć Fasolkę. Tatuś nie widział, jak Malutki polubił Fasolkę. Nie śmiał się razem ze mną z nieudolnych prób Malutkiego, polegających na wstawaniu razem z poduszką. Nie obserwował z rozczuleniem, jak Jego oczka ostatecznie zamykają się i zapada w sen, przytulony do nowego ulubieńca. Przed nami Dzień Ojca.

  22 comments for “mój przyjaciel Fasolka.

  1. ~AndrzejA
    12 czerwca 2015 o 02:47

    Dbasz o syna. Widać że za wszelką cenę zapewniasz jemu wszystko, pomijając swoje potrzeby.

  2. ~patis
    8 czerwca 2015 o 16:45

    Wiele osób pragnie mieć dzieci, podczas gdy inni wyrzucają je na śmietniki. I to dosłownie. Co jakiś czas media bombardują nas doniesieniami o jakimś noworodku odnalezionym w miejscach tak brutalnie niedorzecznych, że aż na pozór niemożliwych. Bo jak można niewinne dzieciątko wrzucić do śmietnika jak jakieś odpadki?! Niepojęte dla mnie jest, jak można w jakikolwiek sposób krzywdzić takie maleństwa. A jednak ludzie to robią. Jedni latami starają się o dziecko, inni taki mały cud wyrzucają i o nim zapominają. Przy Dniu Dziecka warto przypomnieć sobie, by cieszyć się z małych cudów, jakimi los nas obdarował.

    Tak naprawdę tyle wystarczy by potrząsnąć. Ludzie bywają straszni. I przekonujemy się o tym oglądając wiadomości. Ale jeszcze gorsi są chyba tacy jak blogowy Tatuś. Stwarzający pozory idealnego, a tak naprawdę sukinsyn jakich mało.

  3. ~mamaFranka
    8 czerwca 2015 o 12:22

    Jedni latami starają się o dziecko, inni taki mały cud wyrzucają i o nim zapominają. Przy Dniu Dziecka warto przypomnieć sobie, by cieszyć się z małych cudów, jakimi los nas obdarował.

    Niestety tak jest. Ojciec twojego Malutkeigo powinien docenić skarb, jaki ma w postacie Ciebie i waszego synka. Powinien ale wciąż tego nie robi.

  4. ~Rafał
    8 czerwca 2015 o 00:07

    Ciekawie wygląda to poducha. Fajny gadżet ;)

  5. ~LOLA
    7 czerwca 2015 o 22:33

    Nie pomyslałaś chyba o czymś – uzywając tej poduszki która dajesz synkowi sprawiasz, że ona będzie pachniec Toba. Maluch będzie czuł się w niej bezpieczniejszy bo to tak jakby mama cały czas była obok.:)

  6. ~Anastazja
    7 czerwca 2015 o 18:48

    Kurczę, zazdroszczę poduszki trochę. Zawsze mnie interesowały takie pierdółki, I interesowało mnie wchodząc tutaj czy Dzień dziecka spędziliście we troje…

  7. ~Dominika
    7 czerwca 2015 o 15:26

    Motherhood to mało znana ale fajna firma, sama kupuję tam prezenty dla bliskich dzieci. Piekne wzory mają! Autorko masz gust ;)

  8. ~d
    4 czerwca 2015 o 23:13

    Nie wiem czy to wpis reklamowy czy nie ale lekko napisane. Jeśli to tekst reklamowy to piszesz w sposób nie narzucający się. Nie sztywno ani bezczelnie natarczywie jak to się zdarza… Pozdrawiam!

  9. ~xlander
    4 czerwca 2015 o 22:31

    Ale milusia podusia! Chyba sobie zafunduję. Spóźniony prezent na dzień dziecka.

  10. ~konradd
    4 czerwca 2015 o 21:39

    Wyuczałam się na pamięć najdłuższe nawet wzory, równania i podobne im – zupełnie mi niepotrzebne- bzdury, bez nuty zrozumienia. -> ja również!!! :D ach te szkolne czasy… ;)

  11. ~Damian
    4 czerwca 2015 o 20:51

    Szczerze mówiąc, byłem niemal pewien, że po Dniu Dziecka przeczytam tutaj o pierwszych odwiedzinach tego ojca u Was. Faceta stać na rozmowę ale nie na spotkanie? To bardzo wygodne. Rozmawia, pyta, niby się interesuje. Mówię „niby”, bo nie jest to pełne zainteresowanie. Jakiś prezent małemu? Jakieś pieniądze? Stanął pod Waszymi drzwiami? Zapytał, jak autorko się czujesz, jak sobie radzisz? Odwołał którąkolwiek z obelg? Cokolwiek?

  12. ~karol
    4 czerwca 2015 o 20:43

    Najlepsze!! : A Mamusia wieczorami wtula się w Fasolkę, bo jest bardzo wygodna i przyjemnie mi się na niej śpi. I tak się nią dzielimy – Malutki w dzień, Mamusia w nocy a Fasolka nigdy nas już chyba nie opuści!

    Fasolka was nie opuści, bo z Tatusiem to różnie bywa. Przykry fakt. :/

  13. ~mama-mia
    4 czerwca 2015 o 20:31

    Zawsze marzyłam o takiej poduszce dla siebie i takiej zawijanej wielkiej na czas ciąży! :D
    Genialne wynalazki, szkoda że dość drogie ;<

  14. ~nataliss
    4 czerwca 2015 o 20:24

    Piękne mają rzeczy! Zajrzałam na ich stronę. Trochę wygórowane ceny jak dla mnie niestety :(
    Ale piękne! Mamo-sama masz gust!

  15. ~Ola
    4 czerwca 2015 o 20:10

    Trafiłam tu przypadkiem ale chce ci powiedzieć ze jesteś niesamowita! Mnie ojciec rownież porzucił gdy byłam niemowlęciem. Do dziś sie nie odzywa a w sadzie na rozprawie o alimenty powiedział ze nie jestem jego dzieckiem. Płaci mi 500 zł jalmuzny miesięcznie i mysli ze to nie wiadomo co. Nie składa życzeń na urodziny ani na święta. Nie pamięta o mnie i chce pamietać. Nie zna mnie i nie chce poznać. Dla niego jestem tylko kimś komu co miesiąc musi zapłacić :/ juz dawno przestałam czekać na mile słowa, prezenty. Nigdy do nikogo nie mówiłam tato… Nie wiem jak to jest…

  16. ~Mama Lusi
    4 czerwca 2015 o 19:29

    Taka poduszka jest świetna do karmienia. Bardzo sobie chwalę podobną, ale innej firmy. A pokaż pościel i resztę! :)

  17. ~alana
    4 czerwca 2015 o 19:03

    Szkoda. Sądziłam że skoro podjęliście rozmowy – Tatuś spędzi z Wami Dzień Dziecka. Wielka szkoda…

    • ~mizia
      14 czerwca 2015 o 12:09

      Też tak myślałam…

  18. ~hanny
    4 czerwca 2015 o 18:49

    Pierwsze choróbsko za Wami to jesteś już w pełni doświadczoną młodą mamą :P Powodzenia, obyś tak dalej sobie radziła! A medycyna? Każdy chciał kiedykolwiek być lekarzem, takie uroki dzieciństwa.

  19. ~ewa
    4 czerwca 2015 o 18:35

    Ładny wzorek tej poduszki. Śliczna! :)

  20. ~TATUŚ
    4 czerwca 2015 o 18:07

    „Wiele osób pragnie mieć dzieci, podczas gdy inni wyrzucają je na śmietniki. I to dosłownie. Co jakiś czas media bombardują nas doniesieniami o jakimś noworodku odnalezionym w miejscach tak brutalnie niedorzecznych, że aż na pozór niemożliwych. Bo jak można niewinne dzieciątko wrzucić do śmietnika jak jakieś odpadki?! Niepojęte dla mnie jest, jak można w jakikolwiek sposób krzywdzić takie maleństwa. A jednak ludzie to robią. Jedni latami starają się o dziecko, inni taki mały cud wyrzucają i o nim zapominają. Przy Dniu Dziecka warto przypomnieć sobie, by cieszyć się z małych cudów, jakimi los nas obdarował.” – pięknie powiedziane.

    • ~bo_tak
      4 czerwca 2015 o 22:08

      Rzeczywiście pięknie ujęte.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


  • Twitter
  • Facebook