ktoś zechce zobaczyć mnie w tej sukni…

Każdy chyba kojarzy reklamę, która swego czasu podbijała serca telewidzów. Dwie maskotki – Serce i Rozum wchodziły w zabawne dyskusje. A może dalej jest emitowana?  Szczerze mówiąc- nie wiem. Do czego zmierzam? W swoich decyzjach zwykle kierujemy się właśnie albo sercem albo rozumem. Pozostaje jeszcze możliwie najgorsze rozwiązanie- słuchanie rad innych. Dlaczego najgorsze? Bo nikt nie przeżyje za nas naszego życia. Nikt nie ma prawa mówić nam, co powinniśmy. To my będziemy żyć z konsekwencjami naszych decyzji. I to my będziemy radować się, jeśli ryzykowny ruch, odradzany przed wszystkich zaowocuje czymś po prostu dobrym. Inni mogą wtedy co najwyżej zazdrościć. Albo szanować za decyzję wbrew wszystkim i wszystkiemu.

* * *

Poduszka mi wibruje. Wsuwam rękę pod pościel i szukam telefonu. Pomagałeś mi ją wybierać. Biała w szary wzór. Pamiętasz? Na wyświetlaczu telefonu tańczy uśmiechnięty zegar. Budzik. Wyłączam. Ale zaraz… Budzik?! Błyskawicznie zerkam w stronę łóżeczka. Śpi. Stópka wystaje spod kocyka, rączki rozrzucone szeroko, usteczka wykrzywione w grymas właściwy Jemu i Tatusiowi. To się dzieje naprawdę. Przespał całą noc. Jest szósta a On wciąż śpi. Niebywałe.

Wstaję i idę do kuchni. Wstawiam wodę. Otwieram okna. Wychodzę na balkon i obserwuję. Już prawie połowa samochodów zniknęła z parkingu. Sąsiad stoi na swoim balkonie i pali papierosa. Zastanawiam się, czy Ty dalej chodzisz palić przy garażu, żeby domownicy nie widzieli. Wszyscy o tym wiedzą ale pozory zostają zachowane. Przecież „idziesz zadzwonić”. Nieważne, że wracasz śmierdzący papierosami właśnie.

Wracam do kuchni. Przygotowuję herbatkę Malutkiemu, sobie kawę i wkładam tosty do opiekacza. Nowy nabytek. Prezent na urodziny. Pamiętasz, że miałam niedawno? Tobie zrobiłabym na śniadanie czekoladowe płatki z mlekiem. Chocapic. Żadne inne. I chłodną herbatę. Albo zimną kawę. Ale Cię nie ma. Jem więc tosty i wracam do łóżka. Poczekam aż Malutki się obudzi. Pierwszy taki poranek od wielu miesięcy. Bezczynnie. Bez pośpiechu. Ale za to jeden z wielu- bez Ciebie.

* * *

Obudził się. Siedzi mi na brzuchu i ogląda moje okulary. Ślinka cieknie Jemu niemiłosiernie. Swoimi malutkimi paluszkami chwyta moje włosy i dokładnie je bada. Ogląda z każdej strony, próbuje polizać. Wiem nawet, co byś w tej chwili powiedział. Ale przecież Ciebie nie ma. Po tak długim czasie usunęłam dzisiaj zdjęcia sukni ślubnej. Nigdy ich nie zobaczyłeś. Miała pozostać przecież niespodzianką. Aż do dnia ślubu. Tradycyjnie. A ja jej nigdy nie przymierzyłam.

To miało być już za nieco ponad miesiąc. Nasz ślub. Nasz dzień. Pamiętasz? Pamiętasz weselne menu, rozmowę z księdzem albo listę gości bazgraną odręcznie ołówkiem?  Mówiłeś przecież: moja przyszła kochana żono.

* * *

Idziemy z Malutkim na spacer. Powinieneś być z nami. Razem ze mną opowiadać Jemu o świecie. Patrzeć, jak się śmieje. Tworzyć z nami rodzinę. Być rodziną. Być ojcem. Nie umiem pogodzić się z myślą, że nie chciałeś tworzyć Malutkiemu rodziny. Trudno jest mi patrzeć na innych. Te osiedle jest pełne tak cholernie szczęśliwych, poukładanych rodzin. Tatusiowie wychodzą do pracy, mamusie z wózkami, dzieci mają oboje rodziców i rodzeństwo w większości przypadków.

Malutki psuje wieżę z książeczek, którą Jemu dopiero co zbudowałam. Kiedy wszystkie z nich już leżą na podłodze, patrzy na mnie wyczekująco. Odkładam więc kanapkę, którą chciałam ugryźć i buduję nową. Gdybyś z nami był – zrobiłabym nam obiad a Ty układałbyś z nim tą wieżę. Wołałbyś mnie, żebym Was pochwaliła. Śmialibyśmy się z kolejnych prób. 

Gdy piramida z książeczek ponownie stabilnie się trzyma -zastygam w bezruchu. Na ekranie telewizora znajome sceny. Sinister. Pamiętasz? Dziesiątki razy go widzieliśmy. Dzisiaj leci w telewizji. Będziesz oglądał? Gdybyś był z nami – pewnie zrobiłabym nam hamburgery, jak dawniej. Ale tak nie będzie. Sobie nie zrobię. Nie mam sił, czasu ani składników do tego potrzebnych, bo już dawno przestałam je robić.

* * *

Malutki śpi. Zrobiłam już wszystko, co powinnam. Siedzę przed telewizorem, w filiżance gorąca herbata. Na ekranie właśnie zaczyna się Sinister. Tak jak kiedyś. Z małą różnicą- bez Ciebie. Oglądasz też? Myślisz o nas? Wspominasz nasze wspólne oglądanie? Rozkładam papiery, kalendarz, długopisy. Pracuję do późna. Ty pewnie śpisz, podczas gdy ja zarabiam na zimową wyprawkę dla Malutkiego. 

* * *

Pewnie kiedyś włożę tą suknię. Pewnie kiedyś Malutki powie: tato i będą to słowa kierowane do osoby a nie wyobrażenia. Być może któregoś dnia zdecydujesz się zmierzyć z prostymi słowami: odbudujmy naszą małą rodzinę. Być może rzeczywiście spróbujemy. Być może to właśnie Tobie przysięgać będę przed ołtarzem miłość na dobre i na złe.

Być może wszystko się zmieni. Być może Malutki będzie miał rodzeństwo a ja będę mogła przeżyć czas ciąży w spokoju i poczuciu bezpieczeństwa. Być może po narodzinach przyjdziesz do szpitala z bukietem kwiatów i podziękujesz za trud porodu. Być może powiesz nawet, że jesteś ze mnie dumny. Być może będziesz oparciem, którego wcześniej zabrakło. Być może będziesz ojcem, którym teraz nie umiałeś być. Być może będziemy się szanować. Być może zobaczymy wszystkie miejsca, o których rozmawialiśmy. Być może będziemy mieć psa i zbudujemy dom.

Być może kiedyś usiądziemy wieczorem w ciszy i wspomnimy ten czas jako naprawdę ciężką próbę. I być może powiemy: nieważne, że było ciężko. Ważne, że było warto. A być może w tym wszystkim zastąpi Cię ktoś inny. Ktoś, kto weźmie Malutkiego na ręce, chwyci moją dłoń i powie: Jesteśmy rodziną. Ktoś, kto Twojego syna pokocha jak własnego. Ktoś, kto zechce zobaczyć mnie w tej pięknej sukni. Pozwolisz na to?

* * * 

Jesteśmy tylko ludźmi. Mamy prawo do wspomnień, tęsknoty. Mamy prawo do chwil słabości. A serce i rozum prawie nigdy nie współgrają tak, jak byśmy tego chcieli.

  18 comments for “ktoś zechce zobaczyć mnie w tej sukni…

  1. ~Maja Lewadowska
    28 sierpnia 2015 o 20:06

    Piękna suknia. Włożysz ją, zobaczysz. Z całego serca Ci tego życzę.,

  2. ~Ania
    23 sierpnia 2015 o 15:14

    NAS tez zostawił samych. Synuś ma 20 miesięcy a on nigdy go nie widział i grosza nie dał. …Trzeba być silną i żyć dalej i dla dziecka. Kocham mojego synka. Dam mu miłość i wszystko to co mogę najlepszego. Sprawiedliwość sama kiedyś nadejdzie . Życzę Tobie i twojemu synkowi wszystkiego co najlepsze i najpiękniejsze.

  3. ~Dominika
    23 sierpnia 2015 o 00:44

    Wszystko sie pouklada. A suknie jeszcze wlozysz i to szybciej niz Ci sie wydaje. ;) Zobaczysz!

  4. ~brendi kuk
    23 sierpnia 2015 o 00:14

    Słowo dla Tatusia:

    Są chwile, kiedy najlepiej jest zadowolić się tym, co już się ma, żeby przypadkiem nie stracić wszystkiego.
    – José Saramago, Podwojenie.

  5. ~czesława63
    22 sierpnia 2015 o 23:10

    Piekna suknia i ten piękny dzień też nadejdzie. Zobaczysz!

  6. ~hanny
    22 sierpnia 2015 o 19:26

    Twój ból dosłownie się współodczuwa… :(

  7. ~AndrzejA
    22 sierpnia 2015 o 19:07

    Życzę Ci tego z całego serca… :) Tej pięknej sukni!

  8. ~Mama Lusi
    19 sierpnia 2015 o 12:33

    Tak wspaniale piszesz o miłości. Czuje się jak bardzo kochasz tego mężczyznę. To niewyobrażalnie wielkie uczucie.

  9. ~Nela
    18 sierpnia 2015 o 10:37

    Życzę Ci tego szczęścia z tym mężczyzna. Wałcz ile się da. Być może naprawdę warto.

  10. ~alana
    17 sierpnia 2015 o 23:41

    Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest…

    ; ( ; ( !!!!

  11. ~Wojciech
    17 sierpnia 2015 o 14:28

    Wsparcie w ciąży czy kwiaty po porodzie albo chociaż te podziękowanie za trud powinny być oczywiste…
    Jakim trzeba być mężczyzną żeby się na to nie zdobyć?

  12. ~ona.
    16 sierpnia 2015 o 22:56

    Nigdy nie doświadczyłam takiej miłości. Kochasz kogoś kto ma to nie zasługuje i trwasz w tej miłości. Umiesz dostrzegać i wspominać dobre rzeczy, wybaczać złe chociaż tych złych było bardzo wiele. Zaslugujecie na szczęście i trzymam kciuki mimo wszystko by miłość okazała się być silniejsza od wszystkiego.

  13. ~Damian
    16 sierpnia 2015 o 19:55

    Chciałbym, żeby ktoś mnie kochał tak, jak Ty, autorko, kochasz tego Tatusia. Na dobre i na złe. Wiernie.
    Zazdroszczę jemu tego.

  14. ~Buci
    16 sierpnia 2015 o 17:59

    On na pewno już żałuje tylko nie wie jak wyjść z tego z twarzą.

  15. ~kujon00
    16 sierpnia 2015 o 16:24

    Wspaniała suknia. Autorka powoli bierzesz pod uwagę to ze będziesz musiała żyć juz bez tego mężczyzny. Ale to jego strata. Ty i syn macie siebie. To on został bez rodziny na własne życzenie.

  16. ~mizia
    15 sierpnia 2015 o 23:56

    Pięknie… Suknia też piękna. On wróci. Tęskni na pewno. Ale nie wpuszczaj go zbyt łatwo po tym wszystkim.

  17. ~klaustrofobiczkaa
    15 sierpnia 2015 o 22:58

    Przecudowna suknia!
    Wygladalabys jak ksiezniczka!
    I jeszcze ja wlozysz, zobaczysz! <3

  18. ~annamaria89
    15 sierpnia 2015 o 22:46

    Jesli mialas miec suknie dokladnie taka jak ta tutaj na zdjeciu – masz piekny gust.
    I wybor sukni tez wiele o Tobie mowi. Bo wiesz, ze wybor sukni slubnej odkrywa cala prawde o kobiecie?
    Jestes wrazliwa, co juz wiemy, skromna i przede wszystkim subtelnie elegancka.
    Prawda?

    Pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


  • Twitter
  • Facebook