halo, Dziadku!

Cześć, Dziadku!

Chciałbym Ci powiedzieć, że Cię nie pamiętam ani nie znam, chociaż bardzo bym chciał. Mam jedno zdjęcie z Tobą. Byłem w takim zielonym ubranku a Ty mnie trzymałeś tak ostrożnie. Ale dzisiaj jestem na Ciebie bardzo zły! Mamusia dostała list od Ciebie i Babci. I płakała! A ja nie chcę, żeby Mamusia płakała.

Chciałbym Ci powiedzieć, że dzieci powinny mieć dwie Babcie i dwóch Dziadków. Wiesz o tym, prawda? Mamusia nie ma żadnego Dziadka a Tatuś ma jednego, prawda? I ma na imię tak jak ja, prawda? To mój Pradziadek, prawda? A tęskni za mną? Lubił patrzeć, jak śpię, prawda? Chciałby znów popatrzeć?

Chciałbym Ci powiedzieć, że mój drugi Dziadek przyleciał takim wielkim samolotem, żeby w Święta być ze swoją rodziną. A dlaczego Tatuś nie przyjechał być ze mną i Mamusią? A Wy? Dlaczego nie chcieliście mnie zobaczyć? Dlaczego tamten Dziadek mnie odwiedza, przynosi prezenty, bawi się ze mną a Ty nie? Nie chcesz być moim Dziadkiem? Mieszkasz bliżej niż On a nigdy mnie nie odwiedziłeś!

Chciałbym Ci powiedzieć, że Mamusia często o Tobie mówiła. Powtarzała wtedy: „ten drugi Dziadek bardzo lubił bujać Cię w wózeczku. Ten drugi Dziadek pomalował Ci pokoik.” I różne inne, same dobre rzeczy. Od Świąt już o Tobie nie mówi. Dlaczego? Nie będziesz już moim Dziadkiem? Przecież mieliśmy robić razem tyle fajnych rzeczy!

Chciałbym Ci powiedzieć, że dostaliśmy wózeczek od Ciebie. Ale ja go nie chcę! Mamusia też go nie chce, nawet go nie rozpakowała, wywaliła do garażu i udaje, że go nie ma. Dlaczego tak długo go trzymałeś? Nie chciałeś bym miał wózeczek? Po co go teraz oddałeś? Przecież Mamusia nie czekałaby tyle, dba o mnie i od razu kupiła nowy, którym sobie jeżdżę! To był jedyny prezent od Ciebie. Teraz go już nie chcę.

Chciałbym Ci powiedzieć, że chciałem, żebyś mnie przytulił, wziął na ręce, pozwolił zrobić Ci cacy-cacy po buzi. Wiesz, jak ładnie się śmieję? Dlaczego nie chcesz mnie rozbawiać? Dlaczego nie chcesz zabrać mnie na spacer? A pamiętasz, jak zabrałeś mnie i Mamusię do Twojego domku? Dlaczego Tatuś wtedy z nami nie pojechał? Dlaczego Mamusia wtedy płakała a Ty byłeś taki zły na Tatusia? Zrobił coś złego?

Chciałbym Ci powiedzieć, że ja nie chcę tego wózeczka. Nie chcę żadnych prezentów ani zabawek od Ciebie. Nie chcę też tego pokoiku, który dla mnie pomalowałeś. Chciałem bardzo, żebyś nas odwiedzał. Żebyś mnie przytulał i mi opowiadał ciekawe rzeczy. Chciałem, żebyś nakrzyczał na Tatusia, żeby sobie o nas przypomniał. Dziadku, długo jeszcze będę czekał?

Dziadku, dlaczego Ty i Babcia mnie nie chcecie? Dlaczego tak brzydko mówicie, że nie jestem Wasz? Dlaczego nie nakrzyczycie na Tatusia za to, że był niegrzeczny i o nas zapomniał? Dlaczego tak długo muszę czekać aż będziecie chcieli mnie zobaczyć? Dlaczego tylko jeden Dziadek i jedna Babcia o mnie pytają a Wy nie?

wasz wnusio, Malutki.

* * *

Wpatruję się w podartą kopertę, której strzępy spoczywają na kuchennym stole. obok leży złożona kartka papieru. Niepewność w chwili otwierania, zdziwienie z każdym kolejnym czytanym zdaniem i ostatecznie złość po skończeniu tej absurdalnej lektury wyparowały w jednej chwili, gdy Malutki uśmiechnął się do mnie wysmarowany cały jabłkowym przecierem.

Umyłam Jemu rączki, buzię, zdjęłam zapaćkane ubranko i włożyłam Go do łóżeczka, gdzie sobie teraz siedzi – tak, siedzi! – i bawi się nową zabawką, która zdyskwalifikowała pozostałe. Jego radosny śmiech roznosi się po mieszkaniu, budząc same pozytywne emocje, których w tej chwili tak bardzo w całej tej absurdalnej sytuacji brakuje.

  28 comments for “halo, Dziadku!

  1. ~kujon
    12 kwietnia 2015 o 14:39

    No cóż. To swiadczy bardzo zle o tej rodzinie, nie o Tobie mamo-sama. Dlaczego? Bo blog mozna przekopac, przesledzic, przeczytac setki razy wzdluz i wszerz a nie znajdziemy ANI JEDNEGO zlego slowa na temat tej rodziny. Co wiecej w ktoryms momencie ich bronisz- ze stoja po stronie syna bo to naturalne. Paranoja, jak mozna rezygnowac z wnuka i synowej w chwili, gdy oni potrzebuja wsparcia po rezygnacji Tatusia. Gdzie ludzie maja serca??

    • ~tomasz
      12 kwietnia 2015 o 20:08

      Właśnie. Ci niedoszli-przyszli teściowie powinni dać Wam wsparcie w każdym znaczeniu tego słowa, to ich wnuk do diaska!

  2. ~Rafał
    12 kwietnia 2015 o 13:05

    CHAMSTWO!!! Rzeczy należy nazywać po imieniu! Synalek tchórz, intrygant i człowiek bez zasad a rodzinka nie dosc że za nim stoi murem, to jeszcze zachowuje się wcale nie lepiej. Nieważne, co było w tym liście czy czyms tam, nie maja prawa Was nękac po tym, co zrobił ich syn!!!

    • ~tomasz
      12 kwietnia 2015 o 19:55

      Widocznie jabłko nie pada daleko od jabłoni. Cholera wie, czy to on szczuje rodziców czy oni go. Albo nakręcają się nawzajem zamiast zacząć racjonalnie działać w dobrą stronę.

  3. 11 kwietnia 2015 o 18:23

    Niestety takie sytuacje mają też miejsce, gdy jest i mamusia i tatuś i żyją razem szczęśliwie. Jak można nie chcieć znać własnego wnuka?

    • ~becky
      11 kwietnia 2015 o 20:02

      Najprościej zagłuszyc sumienie i oczyścic się przed innymi postawą: to nie nasz wnuk, ona na pewno sie puściła. Ale do jasnej cholery przecież autorka i ten Tatuś zyli razem, mieli plany, facet nawet nie pracował – nikt normalny celowo nie wrobiłby go w dziecko!!! a gdyby dzieciak nie był jego to autorka nie walczyłaby tak bardzo o niego w roli tatusia dla malca. Ja pierdziele, ludzie nie znaja granic, nie maja zasad moralnych, odruchow ludzkich, NIC!

      • 12 kwietnia 2015 o 16:31

        Dość powszechna linia obrony odchodzących ojców to postawa pt. „to na pewno nie moje dziecko”. Nieważne, że doskonale wiedzą, jak jest. Ważne, że otoczenie wówczas akceptuje ich odejście od rodziny, bo „to ona jest winna a nie on”.

        • ~tomasz
          12 kwietnia 2015 o 19:53

          dokładnie tak !!!

    • ~Anastazja
      11 kwietnia 2015 o 21:58

      To już jest dramat. Syn narobił bałaganu, zachował się jak tchórz, spieprzył rodzinę ale dziadkowie powinni unieść ten ciężar za niego i wynagrodzić tej dwójce całą ta krzywdę! Rozumiem stawanie po stronie swojego dziecka ale są jakieś granice…

      • ~nataliss
        12 kwietnia 2015 o 00:44

        Obawiam sie ze ta rodzina juz nazbyt wiele granic przekroczyla. Pytanie tylko czy zostali tak zmanipulowani przez tego Tatusia czy sa tacy sami jak on…

        • ~Dominika
          12 kwietnia 2015 o 12:17

          Ja mam swoja teorie. Tatus zabrnal juz tak daleko w swoich poczynaniach, ze nie umie sie wycofac. A rodzina? idzie slepo za nim, wierzac w to co jest dla nich wygodniejsze.

          • ~czesława63
            11 kwietnia 2015 o 15:17

            Dokladnie tak zapewne jest.

          • 12 kwietnia 2015 o 16:32

            Dokładnie taka sama teoria nieustająco trzyma się moich myśli.

  4. ~czesława63
    11 kwietnia 2015 o 15:16

    Sama jestem babcia. Niewazne co by sie stalo. nie wyobrazam sobie nie interesowac sie wnukami. Te dzieciatka niczym nie zawinily! ci ludzie musza byc naprawde emocjonalnymi kalekami, skoro tak latwo im to wszystko przychodzi.

    • 12 kwietnia 2015 o 16:29

      „emocjonalny kaleka” – ciekawe sformułowanie, dziękuję za nie!

  5. ~poronaidolnopalna
    11 kwietnia 2015 o 06:18

    gdzie sobie teraz siedzi – tak, siedzi! – i bawi się nową zabawką – i kolejne zaskoczenie. Widzimy, że synek autorki zaczął siedzieć. I tyle – fakt przekazany, bez zbędnych, drobiazgowych opisów jak tego dokonal, bez feerii zachwytu i roztkliwiania się nad tym. Autorka jest świetną matką – wie, że jej dziecko ejst wyjątkowe jak każde ale nie wciska każdego szczegółu jego życia i umiejętności na każdym kroku pisania, co niesttey często się zdarza u blogerek-mam, które zanudzają takimi długimi opisami nic nie wnoszącymi. Bo każde dziecko któregoś dnia siadło lub siądzie.

    • ~tomasz
      12 kwietnia 2015 o 19:53

      Przy czytaniu ten fragment o siedzeniu tak przeleciał, że nawet go nie zarejestrowałem. Geniusz lekkości!

  6. ~emma
    10 kwietnia 2015 o 21:22

    Pięknie napisane do tego dziadzia małego. Zastanawiam się tylko co takiego napisali ci ludzie…? Powinni przejąc pałeczkę i zrobić to na co ich synowi nie starcza jaj- zainteresować się wnukiem.

    • 12 kwietnia 2015 o 16:25

      Zainteresowanie to jedyne, czego oczekiwałam. Uwielbiali wnusia, dziwi mnie, że z dnia na dzień to minęło.

      • ~TATUŚ
        12 kwietnia 2015 o 19:46

        To nie minęło, uwierz. Oni grają kartami, które brutalnie rozdaje ten pożal się Boże ojciec.

        • ~bo_tak
          16 kwietnia 2015 o 01:05

          No i cała rodzinka tego Tatusia łącznie z nim doprowadzą w końcu do tragedii…

  7. 10 kwietnia 2015 o 21:20

    :)….przesyłam serdeczne pozdrowienia…..smutne to co piszesz ale jak że często spotykane, za często

    • ~devikapek
      11 kwietnia 2015 o 00:30

      O wiele wiele wiele za często!!!

  8. ~zibbon
    10 kwietnia 2015 o 20:28

    bardzo fajne jest to, że nie rozwlekasz. list porusza do głębi jak te wcześniejsze- to nie podlega dyskusji. pod tym wrzucasz zaledwie kilka zdań, bez szczegółów, bez „prania brudów”, wylewania żali i szczegółowego relacjonowania czytelnikom, co działo się w każdej minucie. bo to zbędne. nudne, mało atrakcyjne i Ty o tym wiesz. wiesz, jak przyciągnąć uwagę, jak zachować prywatność i jak sprawić, byśmy tu wracali, czekając na więcej. nie wiem, co było w tej kopercie ale ta rodzina naprawdę jest pożałowania godna… powinni wstydzić się za syna i próbować załagodzić sytuację a nie jeszcze Cię męczyć…

    • ~Dominika
      11 kwietnia 2015 o 11:23

      Moim zdaniem bardzo dobrze o niej świadczy właśnie fakt, że kosztem bloga nie pierze brudów ich życia. tak naprawdę nie wyczytałam tutaj ani razu chociaż jednego złego słowa na temat tego tatusia. mało kto powstrzymałby się od tego, będąc w takiej sytuacji. podziwiam !

      • ~nataliss
        12 kwietnia 2015 o 00:34

        dokladnie. przykre jest, ze ci ludzie nie interesuja sie wnusiem. dojda do takiego momentu, ze nie bedzie odwrotu i straca Was na zawsze…

        • ~andzia
          13 kwietnia 2015 o 00:06

          Wtedy nie wybaczą tego ani sobie ani syneczkowi… :/

    • ~Piotr
      11 kwietnia 2015 o 12:14

      Tak. Ta powsciagliwosc autorki budzi skrajne emocje. Dzieki niej nie mam wszystkiego wylozonego na tacy, musimy pomyslec, zastanwoic sie, lapac za slowka. Dochodzimy do wnioskow, kazdy innych, dzielac sie nimi tu, byc moze jakos pomagamy autorce rozwiac dziesiatki watpliwosci, ktore zapewne jej towarzysza.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


  • Twitter
  • Facebook